środa, 1 lutego 2017

CETAPHIL MD Dermoprotektor Balsam do twarzy i ciała - moja opinia.

(240.)


Witajcie,

dzisiaj chciałabym opisać kilka faktów na temat balsamu jaki mi towarzyszył podczas kuracji antybiotykiem przeciwtrądzikowym. Wspominałam, że podczas kuracji moja skóra stała się bardzo wysuszona, dlatego zdecydowałam się na kupno balsamu Cetaphil MD.
Jak się sprawdził?

Zapraszam na szczegóły poniżej.


Tradycyjnie zaczynam od tego co na opakowaniu znajdujemy.
Balsam zapakowany jest w kartonik, więc zacznę od niego.

CETAPHIL MD - dermokorektor balsam do twarzy i ciała. 
Specjalistyczna pielęgnacja skóry wymagającej
nawilżenie



Sposób użycia:



Wskazania:

- trądzik młodzieńczy,
- trądzik różowaty, 
- łuszczyca,
- Atopowe Zapalenie Skóry
 
 

Na opakowaniu możemy znaleźć też propozycję kupna innych preparatów z serii Cetaphil:




W kartoniku znajdujemy plastikową butelkę z zamykaniem na klik.
Biała z elementami niebieskiego i zielonego.

Pojemność 250 ml
Cena około 44 zł 
Dostępność - apteki



Co możemy przeczytać na butelce:


Skład:



Konsystencja i otworek w butelce:


Biały balsam o bardzo suptelnym zapachu, prawie niewyczuwanym, mogę go trochę porównać do jakiegoś lekarstwa, ale jest on tak słaby, że raczej największym wrażliwcom nie będzie przeszkadzał. 



Na zdjęciu widać, że po rozsmarowaniu trochę się świeci. Bardzo szybko się wchłania i po chwili to świecenie jest już niewidoczne. 
Zostawia delikatny film na skórze.

 Moja opinia:

Kiedy stosowałam go na skórę bardzo suchą dawał ukojenie, ale na chwilę, mogłam się nim posmarować, a za kilka minut ponownie, bo wchłaniał się szybko i zaraz go nie było. Tak było na początku. Po jakimś czasie moja skóra zaczynała wracać do normy i nawet trochę się świeciła, czyli była wystarczająco natłuszczona. Balsam podziałał, ale kiedy już znowu skóra była trochę bardziej tłusta niż zazwyczaj zaczynały mi się pojawiać małe zapchane punkty. 
Właściwie  od razu po kupieniu jak zobaczyłam glicerynę na drugim miejscu w składzie to myślę sobie "o nie!", ale cóż ona jest potrzebna do natłuszczenia, więc używałam. Jak tylko zauważyłam zapychanie, a wiele produktów nie mogłam wykluczyć, bo tylko Cetaphil balsam używałam i płyn micelarny (oraz później Bioderme),  więc myślę sobie, że to jego wina - odstawiłam go. 
Zaczęłam stosować tylko do smarowania ciała (wcześniej też się nim smarowałam), czyli dekolt, ramiona i moje dzieci w miejscach, gdzie mają przesuszoną skórę. Sprawdza się bardzo dobrze.  Jest delikatny, nawilża, myślę, że osoby najbardziej wrażliwe mogą go stosować, nawet dzieci (mój młodszy syn ma 4,5 roku).
Mimo tylu zalet na mojej twarzy się nie spisał, tzn. nawilżył wtedy kiedy tego potrzebowałam, ale jak ja widzę chociaż mały nowy punkcik na twarzy od razu skreślam produkt i odstawiam go.  Zapchanie pojawiło się do jakimś czasie, może po miesiącu, więc przez pewien okres mogłam go używać. Dodam jeszcze, że mam bardzo duże tendencje do zapychania.
Oprócz tego jest bardzo drogi, kiedy go skończę, nie kupię ponownie. 
Podsumowując - trochę wyrzucone pieniądze, bo musiałam sobie poradzić bez natłuszczania. Używałam tylko emulsję micelarną w tamtym czasie (po odstawieniu balsamu) i płyn z Biodermy. Skóra sobie poradziła.
Polecam tym osobom, które mają bardzo wrażliwą skórę ciała i nie mogą nawilżać jej zwykłymi balsamami. Jeśli takowej nie macie to po co wyrzucać tyle pieniędzy? Lepiej kupić kilka balsamów, ale tańszych.
Teraz balsam stoi w łazience i używam go tylko od czasu do czasu, albo smaruję nim dzieci.

Znacie to mazidło?
Co o nim myślicie?
Dajcie znać czy go używaliście i jak się spisał :)

Pozdrawiam,
Madzia :)


Ps. To jest tylko moja opinia i moje spostrzeżenia, komuś innemu ten produkt może spisać się całkowicie inaczej.
Pozdrawiam:)

17 komentarzy:

  1. Nie znałam tych balsamów. Ostatnio coraz więcej kosmetyków zamawiam w aptece, wiele produktów jest się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojojoj... 44 zł za 250 ml... kirie elejson:P dobrze, że jestem facetem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he też możesz używać ;)
      nic nie stoi na przeszkodzie ;)

      Usuń
    2. Właśnie coś dużo płaciłaś, ja w aptece Melissa płaciłam ok 32 zł :) Warto przeglądać ceny w internecie, żeby nie przepłacać.

      Usuń
  3. Raz miałam Cethafil ale wg mnie jest za drogi i zbyt mało wydajny:/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, wygląda to jak cud produkt dla mnie :D Nie wiem czy odważę się nałożyć go na twarz skoro u Ciebie pod tym względem średnio się sprawdził, ale do ciała przydałby mi się jakiś lepszy nawilżacz. Jak gdzieś go spotkam na pewno obczaję ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego mazidła ale dla mojej skóry pewnie byłby za tłusty.
    Ale masz ładną serwetkę z polami lawendy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tych balsamów, ale dobrze wiedzieć jak się spisują :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś, był polecany podczas kuracji przeciw trądzikowi, ale nie dawał mi ukojenia i wystarczającego nawilżania. Jest mocno chwalony, ale dla mnie był po prostu za słaby. Szybko go odstawiłam i nie zużyłam ostatnio jeszcze znalazłam prawie pełne opakowanie 👎🏻

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam go kiedyś i mam taką samą opinię o nim, na twarzy mi się w ogóle nie sprawdził, strasznie mi się skóra po nim przetłuszczała i zużyłam go w końcu jako balsam do ciała ale nie powalił mnie swoim działaniem, za taką kasę na pewno więcej go nie zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś jakiś produkt z Cetaphil ale chyba się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam tego balsamu:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  11. Tej marki nie znałam. Ja od ponad roku posiłkuję się kosmetykami zza wschodniej granicy i jestem bardzo zadowolona. A problemy skórne u mnie to raczej ze złej diety.

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam tę markę kilka razy, ale jeszcze nigdy nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Markę znam, ale nic nie testowałam z niej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc sama nie wiem co o nim myśleć, ja mam akurat to szczęście że mnie mało co zapycha :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba byłby dla mnie zbędny!

    OdpowiedzUsuń