piątek, 18 listopada 2016

GLISS KUR HAIR REPAIR - MASKA INTENSYWNIE WZMACNIAJĄCA

(184.)

Cześć,

na samym początku chciałabym serdecznie podziękować za tyle rad i komentarzy pod wczorajszym postem. Nawet nie wiecie ile mi otuchy dodałyście :) Dziękuję :* Jak tylko miesiąc minie to będę sprawdzała czy te produkty, które mi polecałyście sprawdzą się u mnie :)

<3 <3 <3 :) 



Dzisiaj będzie o włosach :) Zanim zaczęłam mieć problemy z cerą to zawsze się śmiałam, że najwięcej kosmetyków w łazience mam do włosów :) Bardzo lubię używać różnych masek i odżywek. Chyba od bardzo dawna nie miałam tak, żeby kupić jedną i zużyć  do końca, a dopiero potem kupić kolejną. Moje włosy mają różne humory i dlatego też w zależności od tego czy mnie słuchają czy nie,  takimi produktami je traktuję ;) Dodam, że u nasady się przetłuszczają, bo w tej chwili mam już duży odrost, ale nie zamierzam farbować, więc jakoś trzeba sobie radzić ;)

Na tę maskę czaiłam się już bardzo długo, ale 20 zł jakoś było mi szkoda i kiedy w Rossmannie znalazłam ją za (o ile dobrze pamiętam) 12,99 zł brałam od razu :)

Maska przeznaczona jest do włosów osłabionych i bez energii.




 Mazidło mieści się w plastikowym opakowaniu z nakrętką, pojemności 200 ml.
Połyskujące pudełko w odcieniach hmmm... sama nie wiem, kolor mi nieznany, ale bardzo ładny i przyciągający wzrok. 
Mały minusik za to, że po odkręceniu nie ma tego sreberka, które chroni przed innymi użytkownikami w sklepie. 
Zapach ma bardzo przyjemny, intensywny. Po odkręceniu czuć go w całej łazience, na włosach utrzymuje się cały dzień, a właściwie czułam go aż do ponownego umycia włosów.

Konsystencja jak u większości masek. Nie jest gęsta, ale nie spada z dłoni. Bardzo lekko się rozprowadza na włosach.




 Jak się u mnie sprawdziła?
Producent zaleca żeby zmyć ją po minucie i tutaj muszę przyznać, że kompletnie się nie sprawdziła, minuta to zdecydowanie za mało na moje suche końce. Myślę sobie tyle dobrego o niej czytałam - no nie coś tu jest nie tak. Drugi raz i kolejne razy trzymałam ją na mokrych włosach około 10-15 min - zawiniętych w ręcznik.
Przy takiej opcji jest rewelacyjna. Już przy spłukiwaniu włosy są niesamowicie gładkie i takie "lejące". Bez problemu rozczesałam się kiedy były jeszcze mokrawe, a po wysuszeniu czułam lekkość i gładkość. Nakładałam ją od połowy włosów, czyli starałam się ominąć tę okolicę u nasady i nie zauważyłam by przetłuściły się szybciej. Włosy po niej nie są obciążone, pachną cały dzień, a do tego wygładzone i miękkie.

Jak z wydajnością to nie mogę tego określić jednoznacznie, bo jak już wspominałam mam jeszcze inne maski i odżywki, które używam na zmianę, ale tę używam już od ponad miesiąca i jeszcze jest większa połowa w opakowaniu ;) 

Czy jestem zadowolona z jej działania? Tak i zdecydowanie kupię ją ponownie :)



Znacie tę maskę do włosów?

Miłego dnia  :)




23 komentarze:

  1. Znam ale nie używałam jeszcze, na razie jestem bardzo zawiedziona szamponem z Gliss Kur i na razie jestem obrażona na te produkty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam szampon z doświadczenia wiem, że nie da rady, trzeba w komplecie z odżywką używać ;)

      Usuń
  2. Ja również lubię nakładać maski i odżywki na włosy :) Rzeczywiście maska którą opisujesz małe opakowanie które przyciąga wzrok. Ja natomiast nie przepadam za produktami z Gliss Kur. Miałam kiedyś odżywkę w spray-u po której moje włosy były dziwne, więc nie kupuję żadnych odżywek i masek z tej marki. Może jedynie na szampon bym się skusiła, ale jak razie nie planuję niczego kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam odżywkę w sprayu i nie bardzo byłam z niej zadowolona pod koniec używania, sam szampon też jest za słaby, trzeba by w duecie z odżywką z tej samej serii używać (przynajmniej tak było z moimi włosami) po sprawdzeniu wcześniej tamtych produktów z Gliss Kura mogę szczerze polecić tę maskę :)

      Usuń
  3. U mnie już dłuższego czasu królują Kallosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam tę maskę w wersji żółtej, świetne działanie i piękny zapach

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używałam tej maski, faktycznie troszkę droga...dobrze, że się sprawdziła:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jej, ale pewnie i do moich włosów będzie odpowiednia ;) muszę najpierw zużyć swoje maski z kallos, które zresztą uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam właśnie szampon i odżywkę z te serii, ale maska mnie nie przekonuje, bo musiałabym połowę na jeden raz zużyć na moje długie włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie maski, chętnie ją wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie kosmetyki tej marki średnio się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej maski ale ja rzadko używam takich rzeczy do włosów :) Moja pielęgnacja włosów jest raczej uboga :D

    OdpowiedzUsuń
  11. dawno nie miałam nic z tej marki, raczej sie u mnie nie sprawdzały produkty tej marki

    OdpowiedzUsuń
  12. oj aż zapomniałam o tej marce ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe czy nie wygładziłaby moich włosów zbyt mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam nigdy tej maski, ale myślę, że sprawdziłaby się na moich włosach :) Co do zużywania kosmetyków do włosów to ja również nie potrafię zużyć jednej maski czy odżywki do końca, bo zawsze dokupuję następne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. w sumie schwarzkopfowych masek jeszcze nie testowałam ;) chyba spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z tej serii uwielbiam odżywkę w spreyu. Działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej maski jeszcze nie miałam. Obecnie próbuję się polubić z Biovaxem, bo w blogosferze same ochy i achy, a my jakoś dogadać się nie możemy :)

    OdpowiedzUsuń