wtorek, 31 stycznia 2017

YUNIFANG - GINSENG - ZŁOTA AZJATYCKA MASKA W PŁACIE- JAK DZIAŁA NA WRAŻLIWEJ SKÓRZE; Nowe zamówienie od SKIN79

(239.)

Cześć Misiaki ;)


Na Aliexpress można kupić mnóstwo rzeczy, między innymi kosmetyki. Niektórzy myślą (w tym ja), że zamawianie kosmetyków nieznanego pochodzenia to jest nie lada odwaga. Czasami można zamówić coś co nam się nie sprawdzi, a czasami też odkryć perełkę. 
Maskę o której będę dziś pisała mogłam przetestować dzięki Monice :) Z czego ogromnie się cieszę.
Zapraszam na szczegóły poniżej :)





Początkowo leżała sobie spokojnie na szafce, razem z innymi maskami. Strasznie byłam jej ciekawa, ale kilka razy już dostałam uczulenie po masce, więc bałam się na nią zdecydować, tym bardziej, że jedyne co można przeczytać na opakowaniu to "dziwne" znaki nieznanego mi języka ;)




No, ale jak to mówi mój mąż "kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana", więc raz kozie śmierć - otwieram i nakładam na twarz ;) Oczywiście oczyszczoną.
Jak tylko otworzyłam opakowanie ( bez problemu sprawdza się nacięcie po boku) do mojego nosa dotarł bardzo dziwny zapach. Ostry, orientalny, nietypowy. Moje dzieci siedziały blisko, pytają "co tak śmierdzi" ;) Faktycznie zapach nie należy do przyjemnych, ale da się go wytrzymać.


Później doczytałam, że maska jest z żeń-szeniem o właściwościach nawilżających i przeciwzmarszczkowych, więc stąd ten zapach. 


Z opakowania wyciągamy 3 warstwy maski, ale tylko jedną nakładamy na twarz. Tę środkową. Jest ona na tyle cienka i delikatna, że te dwie pozostałe służą chyba jako jej ochrona.




Bardzo dobrze trzyma się twarzy, mogłam spokojnie robić wszystko w domu, a ona ani o centymetr się nie przesunęła.

Nie pojawiło się żadne mrowienie, ciepło, ani nawet zaczerwienienie po zdjęciu. Czego obawiałam się najbardziej, bo tak działo się po innych maskach. Kiedy ją ściągnęłam po około 15-20 min moja skóra była napięta jak po jakimś liftingu, czułam się bardzo dobrze. Taka jakaś szczęśliwa :D To chyba ten żeń-szeń :) Skóra była nawilżona, gładka, wydawała się młodsza. 
Brakowało mi tylko rozjaśnienia, ale ona na to nie miała działać. Na zmarszczki i dla nawilżenia jest super. To są moje wrażenia po jednym razie, więc co ona musi robić jak używa się ją regularnie? :)



Podsumowując - nawet na skórze bardzo wrażliwej jak moja sprawdziła się świetnie. Ryzyko opłacało się :) 
Maski w płacie tak mi się spodobały, że zrobiłam zamówienie na SKIN 79. 


Przynajmniej kilka razy w tygodniu będę jakąś robiła i sprawdzała, które mi służą, a które nie:)

Maski azjatyckie znajdziecie tu.
Bardzo fajnie opisała je też Agnieszka, możecie zajrzeć i zobaczyć co ona o nich myśli :) 



Jeszcze raz dziękuję Monice za możliwość przetestowania :*
Niedługo kolejna relacja z następnej maski :)




Znacie tę maskę?
Miałyście jakąś maskę azjatycką?

Pozdrawiam,
Madzia:)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Propozycja paznokciowa z bohaterami: Sally Hansen 300 White On; Golden Rose Jolly Jewels; Avon Gel finish Mauvelous; Delia Nail Enamel Dryer spray.

(238.)


Cześć,

pozazdrościłam Wam w postach tych pięknych paznokci i hybryd, więc poświęciłam popołudnie w sobotę i też sobie zrobiła ;) A co!
Zwykłymi lakierami z trzęsącą się ręką, ale mam! :D

Zapraszam na efekty ;) 













Bohaterowie, których użyłam:



Sally Hansen 300 White On; 
Golden Rose Jolly Jewels; 
Avon Gel finish Mauvelous; 
Delia Nail Enamel Dryer spray przyspieszający wysychanie lakieru;
Zmywacz do paznokci Avon;
Płatki kosmetyczne ;) 


Każdego lakieru są dwie warstwy.

I jak ?
Zdaję sobie sprawę, że wprawy nie mam, ale fajnie od czasu do czasu  pokombinować  :)


Ps. Dziś jeszcze wyglądają całkiem dobrze, mimo częstego "taplania" się w wodzie ;) 
Minimum 3 dni wytrzymują w takim zestawieniu :)


Pozdrawiam
Madzia:)

sobota, 28 stycznia 2017

Denko nr 2 - Co Domowy Klimacik zużył ostatnio?

(237.)


Witam,

dzisiaj zapraszam na denko, dopiero drugie na blogu, jednak ostatnio tak się zaczynam starać w porządkach i zużywaniu, że chyba będą częściej ;)



MASKA KOJĄCA LOMI LOMI JAŚMIN


To moja druga maska Lomi Lomi o pierwszej pisałam tu, ale niestety z tej nie jestem zadowolona. Miałam nadzieję, że ukoi moją suchą i podrażnioną skórę, a tutaj przy całych 15 min czułam ciepło i mrowienie, a po zdjęciu moja skóra była zaczerwieniona i jakby odparzona? Tak bym to nazwała. Nie było efektu zimna, a właśnie ciepło. Tylko, że ja mam wrażliwą skórę i u mnie akurat tak się zadziała. Jedyne co zrobiła, to trochę nawilżyła, ale jak zobaczyłam czerwone czoło to zmyłam ją. Jestem ciekawa jak ostatnia maska z Lomi Lomi się sprawdzi. 
Raczej z jaśminem nie kupię ponownie.





O tej masce BIOVAX pisałam tutaj.
Po dłuższym zastanowieniu chyba nie dam jej drugiej szansy, bo  jeszcze cały czas czuję, że coś mam na głowie i nie mogę tego wygoić :( Człowiek na błędach się uczy i chyba od tej pory nie będę nakładała niesprawdzonych masek na całą głowę.
Nie kupię jej ponownie.



Żel na trądzik Acnatac, kupiony na receptę. Niezużyty w całości, ale skończyła mu się data, więc idzie do kosza. 
Mam nadzieję, że nie będzie mi już potrzebny i poradzę sobie tylko ze Skinorenem :)


Płatki kosmetyczne  BEBEAUTY. 
U mnie z płatkami jest tak, że biorę te, które są w promocji i w takim sklepie w jakim aktualnie się znajduję, ale lubię te opakowania po 3 pakowane  z Biedronki :)
Na pewno kupię je ponownie :)  



Perfumowany balsam do ciała Avon o zapachu little lace dress.
Uwielbiam ten zapach! Balsamy perfumowane raczej dobrze nie nawilżają suchej skóry, ale lubię je używać od czasu do czasu ze względu na ich piękny zapach. Bardzo długo się utrzymuje. Chciałam go szybko zużyć, żeby otworzyć inny, a teraz mi go brakuje ;)
Zdecydowanie kupię go ponownie.  


 
Krem do rąk Perfecta Body Extra Oils, pisałam o nim tutaj.
Bardzo go lubię za zapach, za  to, że szybko się wchłania i za poręczne opakowanie. Miałam go bardzo długo ponad 2 miesiące, używany na zmianę z innymi kremami, sam jeden pewnie zostałby zużyty szybciej. 
Zdecydowanie kupię go ponownie. 


Dawno, dawno temu kupiony podkład REVLON COLORSTAY.  Przeterminował się, trzymałam go dla zapamiętania koloru. Jednak postanowiłam umieścić go w denku, będę miała opakowanie na zdjęciu, co mniej miejsca zajmuje ;) a prawdziwe opakowanie pójdzie do kosza. 
Pamiętam, że go lubiłam i to był jeden z nielicznych podkładów, który pasował mi kolorem. Trudno dostępny, kupiłam go na allegro. 
Kolor jaki miałam to 110 IVORY. W tej chwili jestem zadowolona z podkładów, które mam, ale myślę, że jeszcze go kiedyś kupię :)


 Ziaja - Ziajka szampon dla dzieci i niemowląt od 6 miesiąca życia.
To nie nasze pierwsze opakowanie, ani nie ostatnie. Używamy go często. Ja i moi chłopcy. Fajnie domywa, jest delikatny, lubię jego zapach. Jeszcze do tego w miarę tani. Zdecydowanie kupię go ponownie i to nie raz :)


C-THRU pisałam o nim tutaj 
Zapach na lato. Lubię go.  Miałam go około 5 miesięcy, długo, ale ja nie pracuję, więc używam tylko raz czasem dwa razy na dzień ;) 
Mam jeszcze tę taką mgiełkę do ciała w szklanym opakowaniu, jak mi się skończy to mam ochotę na inny kolor z serii, a do tego wrócę za jakiś czas.  






 Krem Olay na dzień przetestowany dzięki Mamie z różową torebką. 
Po moich ostatnich przygodach z kremem nie zdecydowałam się na położenie  tego mazidła na twarz, ale świetnie nawilża dekolt i szyję :) Ma bardzo przyjemny zapach, szybko się wchłania.
Bardzo dziękuję za możliwość zapoznania się z nim :) :*

 Avon - Rozświetlający balsam opalający w sprayu do średniej karnacji.
Kupiłam go latem. Nie lubię samoopalaczy, nie potrafię ich nakładać, zawsze jakieś plamy mi zostają na rękach od rozsmarowywania, a ten spray dokładnie tak działa. Po pierwszych użyciach już się zniechęciłam. Do tego pachnie jak typowy samoopalacz. Zużyłam go do peelingów, a ostatnie krople zostały wylane do zlewu. Mam nadzieję, że się nie pomylę i więcej na niego nie trafię. 


 
Oillan bioaktywny krem barierowy pisałam o nim dawno, bardzo fajnie natłuszcza. Gdzieś mi umknął wśród innych kosmetyków, zapomniałam o nim i tak sobie czekał na porządki. Tracił ważność, więc szybko go zużyłam u moich chłopców na przesuszone miejsca na skórze, które mają po czekoladzie i produktach mlecznych.
Czy kupie ponownie?  W tej chwili mam zapas różnych kremów i balsamów, ale może za jakiś czas wrócę do niego, bo sprawdził się na właśnie takich miejscach, które potrzebują natłuszczenia i regeneracji. 



 Płyn do demakijażu Avon. Kupiony dawno temu, domywał makijaż zwykły jak i wodoodporny, ale jego pojemność do ceny raczej nie pasuje, więc nie kupię  go ponownie. 


Na koniec produkty, którym zrobiłam zdjęcia już wcześniej, żebym mogła wyrzucić opakowania ;)
 

Balsam nutra effects Avon - bardzo ładnie pachnie, delikatnie, fajnie nawilża, w miarę szybko się wchłania, wydajny. Za jakiś czas wrócę do niego - lubiłam go :)

Płyn do higieny intymnej Avon. Jestem tak do tych płynów przyzwyczajona, że muszę mieć zawsze jakiś na zapas. Mimo, że od czasu do czasu testuję inne to do tych zawsze wracam, nic złego nie robią, ładnie pachną. Myłam nawet nimi twarz, są delikatne. I do tego często w promocji. Używam wszystkich kolorów na zmianę. Mogę je zaliczyć do ulubieńców :)
Zdecydowanie kupię ponownie.  


 No i na sam koniec olejek TAMANU. Bardzo długo się zastanawiałam nad tym olejkiem, czy zrobić o nim post. W internecie wiele pozytywnych opinii, a u mnie niestety się nie sprawdził. 
Kupiłam oczywiście na trądzik, używany przed kuracją antybiotykiem. Zużyłam prawie całe opakowanie, a wypryski dalej się pojawiały. Nie zauważyłam nic spektakularnego. Trochę rozjaśnił te miejsca, gdzie nie było niedoskonałości, ale nie podziałał na to co miał. Ostatnio jak chciałam go znowu używać wywołał uczulenie. Kupiłam drugi z Nacomi jeszcze w trakcie brania antybiotyku na zapas, bo miałam nadzieję, że przy dłuższym używaniu będzie dawał efekty, ale także w tej chwili uczula, więc zużyję do włosów i ciała. Do twarzy już NIE.
Czy kupię ponownie? Sama nie wiem.   

Jeśli chcecie więcej o nim poczytać to zapraszam tutaj .


Uffff koniec!

Zaraz idę wszystko wyrzucić :) Trochę będzie mniej w łazience :)
Znacie coś z mojego denka?

Miłego dnia :)
Madzia :)




piątek, 27 stycznia 2017

Dodatki do domu - moja lista życzeń - lustra, poduszki, świece, kubki i inne.

(236.)

Cześć,


ostatnio przeglądałam różne strony z dodatkami, ale nie dlatego, żeby coś kupić, bo niestety nie mam miejsca w moim małym mieszkanku na to wszystko. Mieszkamy na poddaszu u rodziców i wszędzie mam skosy, a strasznie mi się podobają różne lustra, ramki na zdjęcia i inne takie rzeczy, robię ten post jako  moją listę życzeń, żebym pamiętała za jakiś czas na co miałam ochotę, a oprócz tego jak to tutaj zapiszę to na pewno nie zginie ;)

Pierwsza strona na liście w wyszukiwarce to homebook.pl 

Luster w domu mogłabym mieć dużo, a już na pewno tak ozdobionych :)







 
Zegar

Ramki na zdjęcia rodzinne 


 
Świece, które robią klimat

Lawenda na obrazku

 Kolejna strona to dawanda.pl

Marzy mi się kiedyś taka duża kanapa, a na niej duuuużo poduszek ozdobnych :)
 




Szafka/komoda - mogłaby być biała :)


Koszyki, koszyczki, plecione, ręcznie robione - przygarnęłabym je wszystkie ;)





 Mam małe takie kule świecące z Aliexpress, ale duże kiedyś też sobie sprawię :)



Tulipany, które nadałyby koloru w domu



I kubki, mogłabym mieć ich mnóstwo!




 Kolejny zegar


 I ostania strona  to https://www.designersko.pl/

Poduszki, ach poduszki....








 Nietypowa filiżanka


Chustecznik

Znalazłam  tego dużo więcej, ale zostawię sobie na kolejny post :)

Rzuciło Wam się coś w oczy?
Coś spodobało?

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dnia :)

Madzia :)