piątek, 30 grudnia 2016

Co znalazło się pod moją choinką i zakupy z Hebe

(214.)

Cześć :)

To chyba ostatni post w tym roku, no chyba, że jutro stanie się cud i moja rodzina pozwoli mi usiąść do komputera w co nie za bardzo wierzę :) Sylwester zapowiada się spokojnie, mała domówka z dziećmi. A jak u Was? Domowo czy jakiś bal ?

Nie pamiętam czy zapowiadałam się, że będę się chwaliła moimi prezentami spod choinki, tak czy inaczej dziś przychodzę do Was z tym co znalazłam wśród prezentów :)
Dostałam to co zamówiła czyli książki :D A jakie? 
Zapraszam na szczegóły poniżej :)




Perfekcyjna pani domu, którą już chciałam od bardzo dawna. Zawsze mnie ciekawiło co tam się w niej znajduje, że jest taka droga ;)


Magiczna pani domu - myślałam, że znajdę w niej porady na to jak ma być w naszym domu miło, pięknie i przytulnie, a ona mnie baaardzo zaskoczyła ;) 



No i oczywiście do kolekcji kolejne części Jeżycjady :D
Jeszcze mi kilku brakuje, ale jestem na dobrej drodze by mieć całą serię :)

Kłamczucha i Nutria i Nerwus 

 
 Na koniec jeszcze moje dzisiejsze podboje w Hebe.
Czy Wy też dostajecie smsa o promocjach? Jak ja widzę 40 % to jadę na wielkie szaleństwo zakupowe, a tu co? Du...a, ludzi pełno, tych niby promocji na produkty do włosów wcale nie widzę, a jak coś mnie zainteresuje to nie jest w promocji :( 
Ja to mam szczęście...
To co przyciągnęło moją uwagę to wychwalane maseczki z Lomi Lomi ;) niestety nawet nad nimi długo się zastanawiałam, bo wybór był mały, tylko te 3, które ja kupiłam. Najbardziej chciałam rozjaśniającą, a ona ostatnia samotna leży, dotykana i macana przez wszystkich, a jeszcze ciepła od lampek i świateł, które na nią padały. Masakra :( Cena promocyjna na dziś to 4,99 zł 

W promocji były też maski z L'biotica około 2,70 zł nic o nich nie wiem, więc zaryzykowałam ;)

A na koniec kiedy już byłam zrezygnowana tymi zakupami  wpadła mi w oko maska z Kallosa :) Już dawno chciałam, którąś z tym mniejszych pojemności przetestować, a 5,99 zł to chyba nie dużo ? :)
Tak, więc jutro przed rozpoczęciem nowego roku robię się na "bustwo" z maskami  ;)


Znacie, którąś z moich książek albo masek ;) ?

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)

środa, 28 grudnia 2016

BIODERMA Hydrabio H2O - Nawilżający płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu

(213.)

Witajcie,

jakiś czas temu w komentarzach niektóre dziewczyny polecały płyn micelarny z Biodermy. Co prawda inną wersję, ale ja skusiłam się w pierwszej kolejności na tę, ponieważ ma być nawilżająca, a tego potrzebowała moja skóra.  Używałam ten płyn podczas kuracji antybiotykiem i używam nadal. Skończyłam jedną buteleczkę 250 ml i już rozpoczęłam kolejną. Jak się u mnie sprawdził?
Zapraszam do czytania dalej :)






BIODERMA Hydrabio H2O
Nawilżający płyn micelarny do oczyszczania twarzy i zmywania makijażu.

Wskazania i zalecenia:

*Skóra odwodniona i wrażliwa
*Skóra poszarzała i pozbawiona blasku, po ekspozycji na słońce

Właściwości i działanie:

*Delikatnie oczyszcza skórę i usuwa makijaż (także wodoodporny)
*Przywraca skórze naturalną zdolność nawilżania usprawniając przepływ wody w głębszych warstwach naskórka oraz trwale odbudowuje barierę ochronną skóry i uszczelnia warstwę rogową naskórka - opatentowany kompleks AQUAGENIUM

Łagodzi podrażnienia i ogranicza zaczerwienienia - wyciąg z ogórka
Natychmiastowo nawilża - gliceryna, xylitol
Bez parabenów, bardzo dobrze tolerowany, hipoalergiczny, formuła delikatnie perfumowana

Sposób użycia:
Nasączyć wacik Hydrabio H2O, oczyścić skórę. Nie wymaga spłukiwania. Hydrabio H2O jest idealne przed nałożeniem kremu lub serum z serii Hydrabio.







Płyn zamknięty jest w plastikowej przeźroczystej butelce, w tej wersji przeważa kolor niebieski (napisy i nakrętka), po tym można odróżnić inne warianty. Otwierany na klik, który działa do samego wykończenia butelki :)
Pojemność 250 ml
Kupiłam jeden płyn, a drugi dołączony był gratis, więc za cenę około 40 zł dostałam 500 ml płynu. 
Kolor - bezbarwny
Konsystencja - wodna
Zapach - delikatnie perfumowany, bardzo przyjemny.

Moja opinia:

Butelka 250 ml wystarczyła mi na ponad miesiąc czasu codziennego stosowania raz czasami dwa razy dziennie.
Makijaż zmywałam dwoma płatkami plus jeden do oczu. Czyli 3 płatki spokojnie wystarczyły mi na zmycie makijażu.Wydajność oceniam bardzo dobrze. Później jeszcze myłam twarz innym płynem przy użyciu wody.
Zostawia delikatny film na skórze, czytałam, że niektórym to przeszkadza, ale dla mnie to jest bez znaczenia. Myję po tym twarz, a dopiero później nakładam jakieś żele na trądzik i inne. Chociaż przecierając rano cerę także nie przeszkadzało po tym nałożyć podkład i cały makijaż, więc dla mnie ta delikatna warstewka jest bardziej na plus :)
Stosowałam go praktycznie przez cały okres kuracji antybiotykiem, nic złego się nie działo. Teraz używam go nadal i mogę stwierdzić, że moja skóra jest w całkiem dobrej kondycji, tzn. nie jest przesuszona tak jak była wcześniej, stosuję tylko żel na trądzik i żel ze śluzem ślimaka. W czasie brania antybiotyku skóra była bardzo sucha, ale zaraz po skończeniu go zaczynała odzyskiwać swoje dawne nawilżenie. Nie żeby tak od razu świecić się i tak dalej, ale na tyle jest teraz ok, że zupełnie nie przeszkadza mi brak używania kremów.
Jak już wspominałam dobrze radzi sobie z makijażem, trochę ciężej schodzi wodoodporny tusz, ale da się go zmyć.


(Wszystkie zdjęcia robione były zaraz po kupieniu płynu)

Bardzo się cieszę, że znalazłam płyn, który mogłam używać podczas moich problemów skórnych (jeszcze nie minęły), który nie zrobił mi krzywdy, a do tego delikatnie nawilżył cerę. Trochę bałam, że zawarta w nim gliceryna zapcha mnie jak to zazwyczaj ostatnio się działo po tym składniku, ale nic takiego nie zauważyłam.
Jestem z tej wersji bardzo zadowolona, ale też ciekawa różowej, którą chwaliliście :) Kupię ją na pewno. Porównam i zobaczymy, która ze mną zostanie na stałe :)
Minus daję za cenę, płyn mógłby być trochę tańszy, nawet w promocji, a oprócz tego po zmywaniu ust jest niedobry w smaku ;)
Tak to oceniam go na 5 z małym minusem :)

Znacie ten płyn?
Lubicie go?
Macie porównanie, który lepszy czy różowy, niebieski, a może zielony? :)

Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)


wtorek, 27 grudnia 2016

Wygładzające czarne mydło do ciała Planet spa od Avon

(212.)

Cześć kochani :)

Jak tam po świętach?
Czekaliśmy na nie i czekaliśmy, a już jest po. Trzeba zabrać się do pracy. Dziś przychodzę do Was z krótką recenzją czarnego mydła jakie w swojej ofercie miał Avon jakiś czas temu (w ostatnim katalogu go nie widziałam).
Zapraszam na szczegóły :)



Wygładzające czarne mydło do ciała z ekstraktem bursztynu i czarnej oliwki. Pomaga usuwać ze skóry zanieczyszczenia.

Sposób użycia:
Pozwól, by Twoja łazienka lub kabina prysznicowa zaparowała - ciepłe wilgotne powietrze otworzy pory skóry. Wyciśnij mydło na myjkę kąpielową i rozprowadź na zwilżonej skórze całego ciała. 
Delikatnie wmasuj, zwracając szczególną uwagę na przesuszony, martwy naskórek. Dokładnie spłucz. 
Stosuj 2-3 razy w tygodniu.

Mazidło w tubie pojemności 200 ml
Ważność 12 M od otwarcia
Konsystencja gęsta, maziowata, kolor czarny - perłowy








Moja opinia:

Mazidło jest zamknięte w tubie z nakrętką, można ją spokojnie postawić w łazience, nie przewraca się nawet gdy mydła jest już mało.
Kolor czarny, taki perłowy, bardzo ładny.
Zapach ma specyficzny, jakby trochę miętowy, kojarzy mi się z jedną maseczką z Avonu, taka czerwona z glinką.
Mydło stosowałam 2 razy w tygodniu czasami raz. Smarowałam się nim cała jak balsamem, a później spłukiwałam masując.
Przy rozcieraniu zmienia trochę kolor na szary, nie pieni się.
Można się lekko przestraszyć, bo wszystko w naszej kabinie prysznicowej jest czarne. Ma jednak plus za to, ze bardzo łatwo się zmywa z ciała jak i z innych rzeczy w naszej łazience.


Co zauważyłam?
Faktycznie wygładza skórę i dobrze ją oczyszcza. Zapach nie utrzymuje się jakoś długo na skórze. Po użyciu balsamu już praktycznie go nie czuć. Wygładza i oczyszcza, ale bez jakiegoś "wow" i wielkiego szału. Jest całkiem poprawne, ale nie zachwyciło mnie na tyle bym kupiła kolejną tubkę. Dodam tylko, że nic złego się nie działo. Nie było podrażnienia, ani też nic  złego nie wyskoczyło.
Takie mazidełko na spróbowanie, do przetestowania, ale nie do pokochania :)

 


Znacie to czarne mydło od Avon?
Lubicie je?

piątek, 23 grudnia 2016

Wesołych Świąt życzy Domowy Klimacik :)

(211.)

Dzień dobry,

dzisiaj przychodzę do Was z życzeniami. Jutro Wigilia :) Obiecałam moim dzieciom, że ani one jutro nie dostaną pograć na tablecie ani mama  nie włączy komputera, dlatego też życzenia składam dzisiaj, a posty będę nadrabiać w kolejne święta albo po nich ;) 




Życzę Wam spokojnych, radosnych, pełnych ciepła rodzinnego świąt, a także prezentów! Tych wymarzonych ;)
Wspaniałych licznych współprac w przyszłym roku 2017 :) 
I wszystkiego czego sobie zażyczycie :) A przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, bo jak ono jest to z resztą już jakoś sobie można poradzić ;)
Obyście się nie przejedli tymi wszystkimi pysznosciami, które będą na stole wigilijnym ;) 
Mam nadzieję, że później pochwalicie się co tam ciekawego na Was czekało pod choinką ;)


Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i jeszcze raz życzę 
Wesołych Świąt!!! 

Wasza Madzia :*


 

środa, 21 grudnia 2016

Świąteczne KOLORKI od Wydawnictwa NIKO

(210.)

Dzień dobry!

Do świąt zostało zaledwie kilka dni, czy macie już wszystkie prezenty kupione? 
A może jeszcze znajdzie się jakiś mały szkrab znajomych dla którego nie macie żadnej drobnostki? 
Dziś przychodzę z propozycją takiego drobiazgu dla najmłodszych. Kolorowanki od wydawnictwa NIKO są bardzo dobrym pomysłem na prezent, który umili ten świąteczny czas maluchom lubiącym kolorować.
Zapraszam na szczegóły i prezentację dwóch wybranych kolorowanek :)






MAGICZNA SERIA DLA DZIECI to zbiór kolorowanek dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat. Każda  książeczka jest z innym bohaterem, którego można pokolorować. Znajdują się w różnych pozycjach i mają ciekawe przygody. Niektóre obrazki są bardzo śmieszne. 

Do wyboru jest naprawdę dużo bohaterów, między innymi:

Aniołki, Bałwanki, Chochliki, Elfy, Krasnoludki, Księżniczki, Mikołaje, Niedźwiadki, Pingwinki, Renifery.

Seria składa się z dziesięciu kolorowanek, które wprowadzą najmłodszych w atmosferę zimy, a także świąt Bożego Narodzenia. 

Format książeczek jest dość duży, bo prawie jak A4. Ułatwia to kolorowanie najmłodszym, okładka jest śliska i barwna.
Każda z książeczek zawiera 16 stron. 




"Kolorowanie to nie tylko zabawa, ale zdobywanie i rozwijanie umiejętności dziecka. Ćwiczy zdolności manualne i jest pierwszym krokiem do nauki pisania - uczy prawidłowego trzymania narzędzi do pisania i koordynacji ruchów ręki. Kolorowanie wspomaga również ćwiczenie koncentracji, pobudza kreatywność, a także uczy rozpoznawać kolory i kształty. " -  Opis który znajdujemy na książeczkach mówi wszystko co chciałoby się wiedzieć. Niżej przedstawiam kilka zdjęć tych uroczych kolorowanek :)






Kolorowankę z KRASNOLUDKIEM znajdziecie TUTAJ






A z BAŁWANKIEM TUTAJ :)

Cena jednej kolorowanki to 3,90 zł

Osobiście bardzo mi się podobają te obrazki do pokolorowania, tak samo jak moim chłopakom :) Myślę, że bardzo nam umilą ten świąteczny czas. Kiedy mama będzie robiła sałatki i barszcz na kolację oni dostaną książeczki i kredki, będą mieli zajęcie na całe popołudnie  :)


Więcej szczegółów znajdziecie na stronie wydawnictwa czyli TU 
Tam też można obejrzeć pozostałe książeczki z serii.




Szczegółowe informacje ze strony:

autor:                Krzysztof Kopeć
wydanie:            2016, wydanie I
ilość stron:         16 stron
format:              202 x 285 mm
oprawa:             miękka
Cena:                 3,90 zł


Dziękuję za możliwość zapoznania się z kolorowankami i oczywiście zapraszam do odwiedzenia strony wydawnictwa (klik w baner).

http://wydawnictwoniko.pl/




Jak Wam się podoba taka propozycja na prezent dla dzieci pod choinkę :) ? 

Pozdrawiam :*



 


wtorek, 20 grudnia 2016

Balsamy do ust - co zużyłam, a co nowego będę testowała

(209.)

Cześć,

po małej przerwie dzisiaj jestem z luźnym postem, by pokazać Wam co ostatnio zużyłam, czyli mini denko razem z tym co za chwilę mam zamiar otworzyć i sprawdzić jak się spisze na ustach ;)







O szmince ochronnej Oeparol pisałam Wam we wrześniu tu,
skończyła się kilka dni temu. Używana każdego wieczora na noc i czasami w dzień. Myślę, że długo wytrzymała. Spisała się bardzo dobrze. Wygładzała i nawilżała. Lubiłam ją.

Jakby się uparł to jeszcze mogę coś z niej wygrzebać pędzelkiem do ust ;) 


Moje ukochane balsamiki Tisane, będą ze mną aż je wycofają z produkcji ;)
Uwielbiam ten czerwony, za zapach, za konsystencję i za to jak usta po nim wyglądają. Mimo, że będę inne testowała ten czerwony kupię zawsze na zapas. Do tej pory zużyłam chyba z 4 opakowania :) 
Wersja słoiczkowa zupełnie mi nie przeszkadza, ponieważ używam go w domu,  najczęściej na noc, kiedy mam czyste ręce :)



O szmince z Faromony już chyba kiedyś pisałam, że kupiłam, ale dopiero przyszedł na nią czas żeby otworzyć. Chyba data jej się skończyła, ale i tak zużyje ;) Kupiona z myślą o mrozie, ale mrozu mało, więc używana tak po prostu. Jest stałym bywalcem w mojej torebce :) 


Tutaj balsamy, które kupiłam jakiś czas temu na zapas i do przetestowania. Nacomi, bo z krótką datą i byłam ciekawa tego zapachu. Carmex, bo Madzia z bloga Kwadrans dla Ciebie  polecała :)


Te kulki  - lampki to kolejna rzecz, która do mnie dotarła z moich zamówień z Aliexpress :) Nie działają idealnie, bo czasami gasną, ale i tak mi się podobają :)


Który balsam/ masło otworzyć w pierwszej kolejności ?
Miałyście jakieś masła z Nacomi? Które polecacie?





Ps. Szał przedświąteczny  nie pozwala mi siedzieć przed komputerem tyle ile bym chciała, ale postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości na Waszych blogach.
Dziękuję za 120 obserwatorów :* Strasznie mi miło kiedy widzę jak kolejne osoby dołączają do domowego klimaciku, mam nadzieję, że zostaniecie na stałe :) 
Pozdrawiam serdecznie :*
Wasza Madzia :)

sobota, 17 grudnia 2016

Odżywka do włosów odbudowująca z keratyną - Cien Professional

(208.)

Cześć,

tak się składa, że to kolejny post włosowy w krótkim czasie :) Pewnie dlatego, że teraz kiedy nie za wiele mogę używać do twarzy,  przerzuciłam się na  inwestowanie w moje kosmyki  ;)
Tę odżywkę kupiłam już dawno. Robiąc zakupy w Lidlu zobaczyłam ładne opakowanie na półce, cena zachęcająca bo z tego co pamiętam to około 6-7 zł. 
Za taką można przetestować. Jak się sprawdziła na moich suchych końcach?
Zapraszam do czytania :)




Co na opakowaniu:

Cien Professional
Odżywka do włosów odbudowująca z keratyną 

Odbudowuje strukturę włosa
Nadaje włosom jedwabisty blask



Skład:


 Odżywka w opakowaniu typu tuba zamykana na klik.
Pojemność 200 ml
Cena około 6-7 zł
Dostępność LIDL


 Konsystencja typowa dla odżywek. Nie za gęsta, łatwo się rozprowadza na mokrych włosach. Równie łatwo spłukuje.
Zapach bardzo intensywny, mocny, ale ładny. Włosy pachną przez cały dzień. 



Moja opinia:

Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam, że od produktów drogich oczekuję więcej, a od tych tanich mniej. Kiedy kupiłam tę odżywkę brałam pod uwagę, że może się nie sprawdzić na moich suchych końcach, a na górze naturalnych i szybko przetłuszczających się.
Dlatego już po pierwszym użyciu bardzo mile mnie zaskoczyła.
Włosy od razu przy spłukiwaniu  są miękkie i gładkie. Łatwo się rozczesują, a do tego nie czułam jakiegoś wyraźnego obciążenia. Przetłuszczały się tak jak zawsze, chociaż starałam się uważać żeby nie nakładać zbyt blisko głowy. 
Nie twierdzę, że jest to hit, ale zaliczam ją do całkiem przyzwoitych odżywek, które wygładzą w szybki sposób suche włosy. 
Tym bardziej jeśli znajdziecie ją w takiej cenie jak ja kupiłam to polecam wypróbować na sobie :)



Znacie tę odżywkę? 
Byłyście z niej zadowolone?

Przyjemnej soboty życzę :)
Pozdrawiam :)

piątek, 16 grudnia 2016

Recenzja książki Kalamburka Małgorzaty Musierowicz


(207.)

Dzień dobry :)

Dzisiaj będzie o jednej z części Jeżycjady M. Musierowicz, a mianowicie o Kalamburce. Jest to 14 część serii, a właściwie 15 gdyby liczyć jeszcze zerową część. Zabierałam się do niej kilka razy, wiedziałam mniej więcej o czym będzie, bo kiedy czyta się nie po kolei serię to można się domyślić co nie co. Myślałam, że mnie nie wciągnie, bo jakoś bardziej zawsze mnie interesowały córki Pani Borejko i ich "przygody", a nie sama Mama/Babcia Borejko. Czy tak rzeczywiście było? Czy męczyłam się i zmuszałam do niej by ją dokończyć? Zapraszam do czytania dalej :)





Kiedy mam chwilkę żeby poczytać, ta chwila nie trwa długo, bo zaraz przychodzi jeden z moich chłopaków by przerwać ten piękny stan w którym się znajduje czytając jakąś opowieść ;) Starszy syn pyta często o czym jest akurat ta część, mąż zresztą pytał mnie o to samo. I wiecie co? Zawiesiłam się na dłuższą chwilę i nie wiedziałam co mam powiedzieć. Syn wtedy zapytał: Nie wiesz?
Hmmm... wiem, ale ona jest o tak wielu rzeczach, że nie da się tego opowiedzieć w jednym zdaniu, ani nawet w dwóch. Czytając pierwsze strony myślałam nad tym, że ktoś kto nie czytał serii chyba nie dałby rady przeczytać Kalamburki, ale z każdą stroną zmieniałam zdanie.
O czym właściwie jest? O dziewczynie, która nie ma lekko, o miłości tej pięknej i tej trudnej, córki do matki. A jest ona dlatego trudna, ponieważ są razem z przypadku. Rodzice Mili zginęli kiedy była mała i zajęła się nią przyszywana ciotka. Mówi do niej po imieniu. Nie nazywa jej mamą, chociaż była nią przez wiele lat.

Jest też o przyjaźni. O trudnym okresie wojennym i po wojennym. Czuć w niej napięcie, strach ludzi, to jak muszą martwić się o każdy kawałek chleba. O to skąd wezmą ubrania na zimę.
Kiedy czytałam ją to coraz bardziej zdawałam sobie sprawę jak niewiele potrzebujemy do szczęścia i jak wiele rzeczy mamy wokół siebie, a nie doceniamy tego co  mamy.
Mila jest mamą czwórki dziewcząt, których losy poznajemy w innych częściach. W tej jest przepięknie przedstawione jak rodzice się poznali. Jak wszystko się ułożyło, że są teraz razem. Jakie miała dzieciństwo mama Mila Borejko. Książka jest napisana w bardzo nietypowy sposób, bo od tyłu. Czyli najpierw jest rok 2000, później 1999, 1993, 1957 itd. aż do 1935 kiedy to mała Mila się urodziła :)

Czy mnie wciągnęła? Strasznie! Gdybym miała czas i co chwile ktoś by mi nie przeszkadzał albo wieczorem oczy by mi się tak nie zamykały to przeczytałabym ją o wiele szybciej. Mimo, że wiem jak się potoczy ich życie, że będą razem itd. to chce się wiedzieć jak do tego doszło. Jest to jedna z tych książek,  o których myśli się cały dzień nawet kiedy nie może się czytać. Jestem w tej chwili pod wielkim wpływem Kalamburki i mam nadzieję, że kiedyś przeczytam ją z tej drugiej strony od 1935 do 2000 :)
Ja zdecydowanie bardzo lubię takie książki i całą Jeżycjadę mogłabym czytać od nowa i od nowa. Nie ma tam zwrotów akcji, szybkiej przygody ani nic z tych rzeczy, czasami wszystko dzieje się spokojnie, a czasami nie. Każdy rozdział kończy się tak, że chce się czytać kolejny i kolejny. Chciałam ją szybko skończyć, bo w kolejce czekają kolejne, ale teraz strasznie brakuje mi tej atmosfery jaka biła ze stron tej książki. Pani Musierowicz tak opisuje wszystko, że aż czuć smak herbaty pitą przez bohaterów i ciepło jakie bije z pieców kaflowych  :)




Jeśli lubicie książki pełne ciepła rodzinnego i miłości to polecam zarówno Kalamburkę jak i całą serię :)


Pozdrawiam :*

czwartek, 15 grudnia 2016

Szampon babydream jak się sprawdza na włosach suchych i zniszczonych?

(206.)

Cześć,

wiele razy widziałam w postach szampon babydream, początkowo nie mogłam uwierzyć, że używa się go inaczej niż tylko dla dzieci. Nigdy bym nie wpadła na to żeby użyć szamponu dla dzieci jako szamponu dla siebie. Wydawało mi się, że są one słabe i nie poradzą sobie z moimi czasami mocno przetłuszczonymi włosami. Kupiłam żeby się przekonać jak wypadnie testowanie na moich kudłaczkach. Wiedziałam, że ryzyko jest małe, bo przecież jeżeli mi nie będzie odpowiadał to oczywiście zużyją go moi chłopcy :) Jak testowanie wypadło? Zapraszam do czytania :)



 Co na opakowaniu:



Szampon dla niemowląt. Myje i pielęgnuje włosy i skórę głowy. Zawiera wyciąg z rumianku i pantenol.
babydream Szampon dla niemowląt zawiera łagodne substancje myjące bez mydła, które delikatnie, lecz skutecznie myją włosy i skórę głowy. Pantenol chroni skórę przed wysuszeniem. Rumianek koi delikatną skórę. Białka kiełków pszenicy zapobiegają wyrywaniu włosów przy czesaniu. Szampon jest idealny również do codziennego mycia włosów u dorosłych. 

  • Nie zawiera barwników i substancji konserwujących.
  • Nie zawiera oleju mineralnego i parafinowego.
  • Ph neutralne dla skóry.
  • Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.

Zastosowanie: Szampon wmasować w mokre włosy, pozwolić krótko wchłonąć, po czym dobrze wypłukać. 


Mazidło jest zamknięte w plastikowej niebieskiej butelce z zamykaniem na klik. 
Pojemność 250 ml
Cena około 6,5 zł
Dostępność: Rossmann 

Zapach tego szamponu jest specyficzny, kojarzy mi się z małymi dziećmi ;) Chyba dlatego, że kupowałam go jak moi chłopcy byli jeszcze małymi bobasami.

Właściwie co tu dużo się rozpisywać, szampon jest wszystkim dobrze znany ;) Jak się spisuje u mnie ?


Gdybym nie miała tak dużych odrostów to nie wiem czy byśmy się polubili z tym mazidełkiem. Nakładanie go na mokre włosy jest bardzo trudne. Ciężko jest rozprowadzić substancję równomiernie. Zostaje ona tam gdzie ją nałożymy początkowo. Dlatego też tak jak przeczytałam na jednym z blogów jest mało wydajny. 
Po umyciu włosy są suche i strasznie się plączą. Teraz już wiem, że muszę nakładać grubszą warstwę odżywki i maski by później doprowadzić moje końce do porządku. Problem jest z włosami farbowanymi, ale odrosty są niesamowicie oczyszczone i miękkie. Kiedy wysuszyłam włosy, byłam pod wrażeniem jak bardzo są "domyte". Teraz tym bardziej mam ochotę wrócić do włosów naturalnych. 
Nie używam go codziennie, a jedynie od czasu do czasu, ale w tej chwili kupiłam już drugą butelkę. Lubię kilka razy w tygodniu dokładnie umyć skórę głowy. Przy okazji moi chłopacy też korzystają. 
Podsumowując jak się spisał na włosach suchych ? No właściwie słabo, ale dla kogoś kto ma naturalne włosy byłby chyba idealny. Zostanie ze mną na długo, ale nie do stosowania codziennego :)


 A Wy lubicie ten szampon?
Używacie go?

Pozdrawiam :)