środa, 30 listopada 2016

Nacomi - Profesjonalna maska algowa do twarzy - przeciwtrądzikowa, przeciwzapalna

(196.)

Witajcie,

dzisiaj przychodzę z recenzją maski algowej od Nacomi. Jest to moja pierwsza  maska  w formie "proszkowej", którą trzeba samemu dokończyć. Jak już ją zamawiałam to wiedziałam co mnie czeka, tyle się naczytałam o glinkach i tego typu maseczkach, że musiałam spróbować na sobie. Wybrałam oczywiście do cery trądzikowej. Jak się u mnie sprawdziła? Zapraszam do dalszej części postu.



Co czytamy na opakowaniu:











Skład:


Maska polecana jest do skóry tłustej i trądzikowej. Koktajl z czterech składników oczyszczających, przeciwłojotokowych i regulujących (olejek eteryczny z drzewa herbacianego, błoto morskie, mentol i liście wierzby) powoduje, że działa ono natychmiastowo na niedoskonałości skóry.

Sposób użycia:
 Wlać 60 g wody o temp. 20 C do 20 g proszku mieszać do uzyskania jednolitej masy. Natychmiast nałożyć na skórę.
Maska zastyga po kilka minutach. Po 15 min. delikatnie zdjąć maskę zaczynając od szyi. 
Zabiegi: ok. 2 zabiegów na twarz i szyję.

Maska jest zamknięta w plastikowym słoiczku z nakrętką. Pod nią znajduje się dodatkowe wieczko zabezpieczające. Opakowanie jest przeźroczyste, widać ile proszku zostało. 

Moje jest pojemności 100 ml
Ważność ma swoją, w tym przypadku jest to 07.2018r
Ceny bardzo rożne w zależności na jaką promocję trafimy od 13 zł do 20 zł




Proszek ma dość specyficzny zapach, po rozmieszaniu z wodą jest na tyle mało wyczuwalny, że nie ma problemu żeby z nim wytrzymać. Do bardzo przyjemnych nie mogę go zaliczyć ;)





Tak wygląda po wymieszaniu z wodą:




Pierwszy raz nałożyłam  grubą warstwę na twarz, bo biorąc pod uwagę, że na opakowaniu jest napisane: 2 zabiegi, nie żałowałam sobie ;) Nakładałam pędzlem do masek, który tutaj sprawdził się rewelacyjnie. Wcale się nie pobrudziłam :)



 Bardzo ładnie zastygła, nie czekałam aż zrobi się cała biała. Po jakimś czasie sama się odklejała. Zdjęłam ją bez problemu, tylko tam gdzie była cieńsza warstwa schodziła gorzej. 

Co zobaczyłam po zdjęciu maski z twarzy? 
Jasną, oczyszczoną i niesamowicie gładką twarz. Oglądałam mój nos z bliska i był tak czysty, że aż uwierzyć nie mogłam. Nie czułam żadnego ściągania, skóra nie była bardzo wysuszona. 
Efekt mnie zachwycił.
Za jakiś czas dowiedziałam się, że  podobno trzeba czekać aż zrobi się biała i nie trzeba nakładać aż tak grubej warstwy. No ok to sprawdzamy drugi raz. 

Nałożyłam cieńszą warstwę i czekałam aż skamienieje ;)
Wyschła dużo szybciej. Tylko, że stwardnienie było tak mocne, że już czytać książki dziecku nie mogłam ;)
I tu pojawił się problem. Po całkowitym wyschnięciu maska ściągała wszystko z twarzy, depilacja za darmochę, a do tego tam gdzie miałam jakieś strupki,  odrywały się.  Co było niefajnie. Niestety ból był niesamowity, więc wspomogłam się wodą, zeszła bardzo ładnie. W miejscach gdzie ją ściągałam na sucho była zaczerwieniona. Nie wiem, który sposób jest prawidłowy czy ten z grubszą warstwą czy z cieńszą, ale ja wybieram ten pierwszy.




Podsumowując myślę, że skoro działa tak samo, czyli oczyszcza, wygładza i rozjaśnia przy trzymaniu krócej to chyba nie ma sensu się tak katować. Jestem bardzo zadowolona z jej działania. Już nie mogę się doczekać kiedy skończę kurację co znowu będę mogła robić maseczki często :) Bardzo je lubię. Strasznie mnie ciekawią inne z serii od Nacomi.
Nie zauważyłam  by miała wpływ na zmniejszenie się pojawiających się niedoskonałości,  ale używałam ją stanowczo za krótko. Myślę, że po jednym małym opakowaniu nie da się tego stwierdzić. Piszę tylko to co zauważyłam od razu po zabiegu.

A Wy jaką polecacie maskę Nacomi ?
Tę znacie? Jak ją stosowałyście? Czekałyście aż zastygnie do białości? Dajcie znać :)

Pozdrawiam :)





wtorek, 29 listopada 2016

Podkręcający tusz do rzęs Wide Awake od AVON

(195.)

Witajcie kochani :)

Ostatnio już tak pięknie mi szło na bieżąco, już tak fajnie się organizowałam, a tu nie wiadomo skąd spadł na mnie jakiś natłok obowiązków i nie wyrabiam znowu... zakupy, sprzątanie, czy tylko mi zajmuje to tyle czasu? Eh... to tyle mojego narzekającego wstępu ;) Mam nadzieje, że w najbliższym czasie, czyli jutro ;) nadrobię Wasze wpisy :)


Dzisiaj będzie o tuszu do rzęs od Avon.
Tusz kupiłam już dawno i długo się zastanawiałam czy o nim pisać.
Czy jestem z niego zadowolona? Zapraszam na dalszą cześć postu :)



Maskarę otrzymujemy zapakowaną w dodatkową folię co bardzo lubię w Avonie. Jest 100 % pewność, że nikt jej przed nami nie próbował :)

Wybrałam kolor Black, do wyboru jest jeszcze Brown Black.
Pojemność 7 ml
Cena regularna 36 zł, w nowym katalogu jest za 15,99 zł
Ważność: 3M 

Bez foli prezentuje się tak:






 Opakowanie czarne z elementami srebrnymi, na żywo ładnie się błyszczy.

Co piszą o nim w katalogu?

EFEKT WIĘKSZYCH OCZU
formuła 2 w 1
podkręca rzęsy i nadaje im do 4x większą objętość

spiralna szczoteczka 
unosi rzęsy, optycznie powiększając oko

długotrwały efekt
unikalny kompleks utrwala skręt rzęs na cały dzień







 Kilka słów ode mnie:

Tusz posiada skrętną szczoteczkę, mam nadzieję, że widać to na zdjęciach. Jest ona łatwa w użytku, bardzo poręczna. Kiedyś dawno temu był już w katalogu taki tusz i byłam z niego zadowolona. 
A ten jaki jest?
Podkręcać podkręca, wydłużać wydłuża, ale nie ma efektu "wow". Nawet zdjęć "w nim" nie zrobiłam. Jasne rzęsy (moim zdaniem) żeby powiększały oko, kiedy są pomalowane, muszą był długie, grube, czarne i wyraziste, a ten tusz jest taki zwykły. Przynajmniej dla mnie i dla moich rzęs. Używam go jak się spieszę i kiedy praktycznie jestem niewymalowana. 
Czytałam  na jego temat dobre opinie, więc może tylko ja mam takie wymagania. Dla mnie rzęsy  muszą być mocno wytuszowane i wydłużone. Jak tututu. :)

 

Z dobrych rzeczy:
* utrzymuje się długo, bo cały dzień,
* nie kruszy się, 
* nie rozmazuje się,
* łatwy w użyciu
* duża pojemność
* cena - myślę, że za 15 zł można go przetestować,
* wydłuża, podkręca.

Minusy:
* krótka data,
*nie ma efektu "wow".

Podsumowując, tusz jest całkiem w porządku, nadaje się na codzienne wyjścia do pracy, ale kiedy chcemy mocnego podkreślenia naszych oczu trzeba poszukać dalej ;)



Znacie ten tusz?
Wolicie mocno wytuszowane rzęsy czy raczej delikatnie podkreślone? :)

Pozdrawiam :*

poniedziałek, 28 listopada 2016

WYCINANKI - PAPIEROWE POMYSŁY DLA NAJMŁODSZYCH od wydawnictwa NIKO

(194.)

Witajcie :)


Po bardzo intensywnym dniu, nadszedł czas na trochę spokojniejsze popołudnie. Udało mi się znaleźć chwilkę by przedstawić Wam kolejną propozycję książkową od wydawnictwa NIKO.




Książeczka, o której będę dziś pisała nie jest zwykłą książeczką dla dzieci. Jest wycinanką, która może przyjść z pomocą w deszczowy dzień albo wtedy, kiedy już brakuje nam pomysłu na zabawy z dzieckiem lub kiedy chcemy je wyciszyć przed snem :)

WYCINANKI - PAPIEROWE POMYSŁY DLA NAJMŁODSZYCH książeczka ta jest zbiorem 16 kart w formie wycinanek adresowana do najmłodszych.

Szczegółowe dane ze strony wydawnictwa:

autor:  Igor Buszkowski

wydawca: Wydawnictwo NIKO

wydanie: 2016, wydanie I

ilość stron: 16 kart

format: 205 x 285 mm

oprawa: miękka

Do wykonywania zadań zawartych na kartach będą potrzebne:
klej, nożyczki, linijka 

Więcej przeczytanie na stronie  tutaj

W serii ukazały się:
klik oraz klik




Książeczka jest dużego formatu, mogę ją porównać do bloku. Wycinanie elementów nie stwarza  problemu nawet małemu przedszkolakowi. Elementy do wycięcia są wyraziste, kolorowe, same strony są sztywne jak od bloku technicznego. 
Na każdej karcie u dołu jest napisane co trzeba zrobić akurat w przypadku tej wycinanki. W rogu na górze strony jest mniejszy rysunek pokazujący co powinno powstać, jeśli dobrze wytniemy i wykonamy zadanie :)
Każda wycinanka jest inna, niepowtarzalna. 
Nie ma mowy o nudzie :)

Zadania skierowane są do przedszkolaków, ale nawet mój siedmiolatek dobrze się bawił przy robieniu ducha, różnica jest taka, że on zrobił zadanie szybciej niż młodszy syn ( w tym przypadku choinkę).


Między innymi co znajdziemy w książce:



(zdjęcia powyżej pochodzą ze strony wydawnictwa)







 Moi chłopcy oczywiście dodawali coś od siebie do rysunków :)

Takie wycinanki rozwijają w dziecku kreatywność, wyobraźnię, ćwiczą małą motorykę, a przy tym, co najważniejsze,  dzieci dobrze się bawią.
Cena książeczki na stronie wydawnictwa to zaledwie 7,90zł klik

Polecam dla Waszych pociech, tych młodszych, ale tych starszych także. Świetnie sprawdzi się  jako prezent na mikołajki :)
Czasami  warto mieć taką książeczkę w szafie i wyciągnąć ją kiedy doskwiera nuda ;)




 Zachęcam do odwiedzenia strony wydawnictwa NIKO, znajdziecie tam w tej chwili mnóstwo propozycji na świąteczne prezenty w niskich cenach :) klik

Znacie tę książeczkę - wycinankę?
Lubicie robić z Waszymi dziećmi takie zadania plastyczne?

Pozdrawiam i życzę przyjemnego popołudnia :)


http://wydawnictwoniko.pl/


 







sobota, 26 listopada 2016

Mamo nudzi mi się.....

(193.)


Cześć:)

U nas w sobotę zazwyczaj jest tak, że mama nigdy się nie nudzi ;)  Nie muszę się spieszyć, żeby jedno dziecko zaprowadzić do szkoły, drugie zaraz odebrać i mogę się skupić na swoich domowych obowiązkach. Kiedy ja się krzątam między pralką a zmywarką to moje młodsze dziecko zazwyczaj  się nudzi. Chodzi za mną i słyszę tylko: "nudzi mi się". Tak było w ostatnią sobotę, dlatego mama musiała coś wymyślić, coś innego niż zabawa zabawkami :) 
Przypomniało mi się, że dawno nie robiliśmy babeczek do kąpieli, pisałam o nich tutaj

Wyszły nam różowe ;)


 
Do babeczek dodaliśmy barwnik, który spowodował ich "rośnięcie" ;) Chłopaki mieli niezły ubaw, ale finisz był taki, że nie wytrzymały aż do kąpieli. Trudno, ważne było w tym momencie samo robienie, a nie babeczki. 
Szybko poszło, więc jak już tak kombinowaliśmy to od razu różową masę solną zrobiliśmy ;) 



Przyszedł starszy syn i tylko zapytał "czemu różowa"? 
Bo taki mieliśmy barwnik pod ręką ;)
Nie był zadowolony, ale się przyłączył :D




Były gwiazdki, bałwan, nawet sfinks, a mamusia ze swoimi "zdolnościami" zrobiła pociąg ;)


A Wy co robicie z dziećmi jak im się nudzi ?

Pozdrawiam i życzę przyjemnego popołudnia :)
 

piątek, 25 listopada 2016

Propozycja makijażu oczu na Andrzejki w odcieniach zieleni

(192.)

 Hello :)

Jutro w wielu miejscach odbędą się "zabawy Andrzejkowe", później trzeba będzie odpocząć od hucznych zabaw aż do sylwestra, ja się nigdzie nie wybieram, ale co mi szkodzi zrobić makijaż na ten wieczór ;) 
Korzystając ze spokojnego popołudnia przychodzę z propozycją makijażu wieczorowego w odcieniach zieleni. Jestem absolutną fanką wszystkich kolorów w odcieniach brązu, złota itp.,  ale od czasu do czasu lubię sobie zaszaleć z kolorem ;) I w tym momencie muszę Was przeprosić, bo ostatnio strasznie się pomyliłam ;) Pisałam o kredce, dla przypomnienia tu, że nie mam do niej cieni, a tu wystarczyło przeszukać zapomniane schowki i są!!! :)

Zasypię Was fotkami, ale to dlatego, że czasem zdjęcie wychodziło z lampą, a czasem bez.













Czego użyłam?
Kredek  i cieni z Avona, jeden srebrny cień z Oriflame (już stary jak świat ;) Paleta cieni, którą kupiłam bardzo dawno temu, ale jako jedyna z tych które mam, ma cienie bardzo błyszczące, już pewnie przeterminowana, ale nie spotkałam jeszcze podobnych, więc zostaje ze mną dożywotnio ;)
Pędzelek do rozcierania z Avon
No i oczywiście tusz  Wings o którym pisałam tutaj
 


Cienie sultry emerald


 Wybieracie się gdzieś na Andrzejki?
Lubicie odcienie zieleni na powiekach?

Życzę miłego weekendu :)