środa, 29 czerwca 2016

Pachnąca paczka niespodzianka

(103.)

Dzień dobry, 

dzisiaj będę się chwaliła :) Paczuszką, którą dostałam w zeszłym tygodniu :)
Paczuszka  niepozorna z wyglądu, zwykły kartonik, ale jak on pachniał!!!
Tak mocno, że szybko otwierałam i sprawdzałam zawartość.
Co było w środku? Czytajcie dalej :)



Otworzyłam kartonik, a tam pięknie i starannie  zapakowane kosmetyki.
Zestaw i mydełko ręcznie robione.


Tak się prezentują bez opakowania bąbelkowego ;)



 W skład zestawu wchodzą:

maseczka do twarzy
szampon
scrub do ciała
urocze mydełko




Takie mydełko mam pierwszy raz. Jeszcze nigdy nie widziałam ręcznie robionego na żywo:)
Jest śliczne. A do tego pięknie pachnie. Będzie zdobiło moją szafę i otulało pięknym zapachem moje ubrania :) Bo aż szkoda go zużyć :)

Te rosyjskie kosmetyki będę testowała pierwszy raz. Jestem ich bardzo ciekawa.

Miałyście coś z tego zestawu?

Przesyłkę dostałam dzięki Twoja Mydlarnia klik
Zachęcam do odwiedzenia strony.


Chciałabym Was też zaprosić do odwiedzenia drugiej strony Pani z Mydlarni :) a mianowicie z przepięknymi kartkami na różne okazje  KLIK. Na Fb można także zobaczyć te śliczności :) KLIK.
Znajdziecie tam przeróżne kartki na każdą okazję, a wszystkie wyjątkowe i niepowtarzalne :) 

Polecam :)

 
 
 


wtorek, 28 czerwca 2016

BIOAKTYWNY KREM BARIEROWY Oillan active

(102.)

Dzień dobry!


Pamiętacie piękne pudełko Oillan klik, które otrzymałam dzięki akcji Aktywna tak jak lubię klik
 Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pierwszy krem z tego zestawu.
A mianowicie BIOAKTYWNY KREM BARIEROWY Do codziennego stosowania na dzień i na noc.




Na początek co znajdujemy na opakowaniu:

Oillan active
BIOAKTYWNY KREM BARIEROWY
Do codziennego stosowania dzień/noc
Ulga i ochrona od 1 sekundy
bio-active dermasystem

100% biologicznie aktywne składniki naturalne

Wskazania: wrażliwa, sucha, podrażniona i/lub atopowa skóra twarzy, dłoni, miejscowe podrażnienia innych partii ciała.

Działanie: odbudowuje naturalną barierę ochronną, łagodzi świąd, działa przeciwzapalnie, redukuje podrażnienia, szorstkość i zaczerwienienia, zmniejsza reaktywność, trwale nawilża, zmiękcza i wygładza.

Składniki aktywne: 10 % specjalistycznego kompleksu bio-active dermasystem (masło shea + oleje z: baobabu, wiesiołka, pachnotki), alantolina, witamina E.

Stosowanie: codziennie rano i wieczorem nanieść cienką warstwę na skórę objętą zmianami, nie stosować na okolice oczu; preparat szybko się wchłania, pozostawiając na skórze komfortową (nieklejącą się) warstwę ochronną.





 Skład:



 W kartoniku znajdujemy krem pojemności 40 ml 
Ważność 6 M od pierwszego otwarcia





 Cena jaką znalazłam w internecie wahała się od około 15 zł do nawet 26 zł.

Kilka słów ode mnie:

Krem mieści się w małej białej tubce z nakrętką.
Koloru białego.


 

 Konsystencja kremu jest delikatna, lekka, bardzo dobrze się rozsmarowuje, ale nie jest rzadki. 
Zapach także lekki jak jego konsystencja, trochę jest wyczuwalne masło shea, ale bardzo delikatnie. Suptelny, miły i przyjemny.


 Już chyba wszyscy wiedzą, że mam suchą skórę ;)
Kiedy go otworzyłam pierwszy raz wieczorem, po umyciu się  miałam to uczucie ściągania i nałożyłam go grubą warstwę, no i źle zrobiłam.
Krem jest baaaardzo wydajny.
Nakłada się tylko kropelkę i wystarcza na całą twarz. 
Taka kropelka wchłania się bardzo szybko i zostawia skórę miłą w dotyku. Gładką i dobrze nawilżoną.

Od kilku dni mam katar, a wraz z nim podrażniony czerwony nos. Od ciągłego wycierania zawsze robi mi się taka sucha skóra wokół,  jest to bardzo nieprzyjemne. Kiedy organizm jest w gorszej kondycji pojawia się dodatkowo tak zwana "opryszczka" albo inaczej "zimno".
Na te moje niemiłe dolegliwości zaczęłam stosować Oillan.
Krem barierowy podziałał jak kompres. Dosłownie od razu!
Nieprzyjemne uczucie na ustach stało się łagodniejsze, przestało "pulsować" i swędzieć. Po jakimś czasie zapomniałam, że mam opryszczkę, dopóki krem był na ustach. Kiedy go "zjadałam", smarowałam kolejny raz  i znowu czułam ulgę. Po dwóch dniach jest już naprawdę dobrze. Z każdym smarowaniem było coraz lepiej. Teraz jestem już na etapie gojenia się bez uczucia swędzenia.
Wspaniale ukoił ból i swędzenie.
Oprócz tego mój nos wyleczył się błyskawicznie, a zazwyczaj muszę czekać do końca infekcji żeby go wyleczyć. 
Skóra wokół tych miejsc jest delikatna i zregenerowana.
Myślę, że na inne podrażnienia na skórze także poradziłby sobie świetnie.

 Dalej stosuję na skórę twarzy, ale naprawdę minimalną ilość, ponieważ wydaje mi się jakby z dnia na dzień moja skóra potrzebowała mniej nawilżenia dzięki temu kremowi.

Jak zobaczyłam cenę w internecie 26 zł to sobie myślę, szok.
40 ml aż tyle? ale wart jest tej ceny. Chociaż warto szukać promocji ;)
Można go stosować również na dłonie, ale mi szkoda go używać tak po prostu do rąk. Zostawiam go do twarzy i na specjalne okazje, kiedy skóra będzie potrzebowała odbudowy i regeneracji. 

Zostanie ze mną na dłużej. 
Dziękuję Oillan za możliwość przetestowania go. Jestem mile zaskoczona jego skutecznością.


 Znacie ten krem?

Miłego dnia :)




 

 

 








poniedziałek, 27 czerwca 2016

Zupa z Soczewicy czerwonej

(101.)

Witajcie,

nie wiem jak u Was, ale u mnie z obiadem zawsze jest problem. Moje dzieci to niejadki, a właściwie trochę jedzą, ale tylko wybrane potrawy. Ja nie mogę już  patrzeć ciągle na to samo jedzenie, jeden chce makaron, a drugi może codziennie jeść ziemniaki i mięso.
O nie! Masakra. 
Oczywiście żeby uniknąć wojny dziś ugotowałam dwa obiady :) Oni mieli zwykłą pomidorową, a dla mnie i dla męża zrobiłam zupę z SOCZEWICY CZERWONEJ.


Soczewica była w domu, bo już kiedyś robiłam takową zupkę i mi smakowała, więc nic tylko zabrać się za robotę ;)

Jesteście ciekawe jak się robi taką pyszność?
Zapraszam :)

Co  nam będzie potrzebne?
  • Soczewica czerwona (moja jest chyba z lidla ;))
  • czosnek
  • cebula
  • oliwa z oliwek/ olej
  • pomidory w puszce albo zwykłe obrane i pokrojone
  • koncentrat pomidorowy
  • bulion (wywar) - ja robiłam na zwykłej kostce, bo szybciej
  • sól, pieprz, papryka czerwona, majeranek ( przyprawy wg uznania, co lubicie ;)
Na początek trzeba zeszklić pokrojoną cebulę i czosnek.
Później dodajemy pomidory, trochę gotujemy, przyprawy, dodajemy bulion, później soczewica. Soczewicy nie moczymy wcześniej, ja nawet nie płukałam jej, a podobno niektórzy tak robią.
Gotujemy około 20 min - do miękkości soczewicy. Jak chcecie mieć zupę krem to dłużej :) Na końcu dodaję koncentrat, ale nie jest on konieczny. Jeśli zupa wydaje się za gęsta to dolewamy wody.

Można jeszcze dodać ziemniaki albo marchewkę, ale ja w tej dzisiejszej wersji nie dołożyłam.

Podajemy z łyżką gęstej śmietany na talerzu -  dzisiaj w mojej lodówce miałam tylko słodką, też było ok. 

Prosta zupa prawda?
Takie same warzywka i tyle, mój mąż się później jeszcze czymś dopycha, bo słabo się nią najada (bez mięsa;) Ja jestem pełna po takim talerzu na pół dnia :)

Jak wypróbujecie to życzę smacznego :)





Soczewica to taka jakby kuzynka grochu ;) Niektórzy lubią inni nie, jak dla mnie pycha. Oprócz tego, że dobra to jeszcze zdrowa, ma wiele witamin. Więcej przeczytacie tu LINK

 
Znacie? Lubicie?

Pozdrawiam :*





 

 






niedziela, 26 czerwca 2016

Oczyszczająco-rewitalizująca pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa - Planet Spa - Avon

(100.)

Witajcie,

dzisiaj przybywam do Was z pianką z Avona, a dokładniej 
 Oczyszczająco-rewitalizująca pianka pod prysznic z ekstraktem z nasion Moringa :)



Kupiłam, bo byłam ciekawa jak taka pianka sprawdzi się u mnie pod prysznicem.
Jestem uzależniona od żeli pod prysznic, ale raz na jakiś czas odmiana się przyda ;)

Co mamy na opakowaniu:




Przydatność od pierwszego otwarcia:

12 M


Sposób użycia:


I długi skład, tak, że nie chciał się zmieścić na jednym zdjęciu ;)




Kilka słów ode mnie:

Mazidło w bardzo ładnym delikatnym miętowym opakowaniu, z nietypową pompką.
Po naciśnięciu wydobywa się pianka, konsystencji podobnej do pianki do golenia, ale dużo lżejszej i delikatniejszej.



Zapach delikatny trochę mentolowy, przypomina produkty dla mężczyzn, ale mi się ten zapach podobał. Delikatny, lekki, na skórze po umyciu słabo wyczuwalny.

Moje wrażenia, są takie, że pianka jest bardziej relaksacyjna niż do mycia. Można sobie zrobić takie fajne spa, powdychać ten miły zapach, jak to jest przedstawione na opakowaniu - mamy tę chwilę dla siebie.
Tylko, ze ja po tym i tak się myłam zwykłym żelem, czułam potrzebę umycia się ponownie. Sama pianka mi nie wystarczyła.
Było miło, ale nie na tyle by zmyć z siebie 30 stopniowy upał całego dnia ;) Albo później najpierw myłam się zwykłym żelem, a po tym pianką żeby zapach pianki został po wyjściu spod prysznica.

To są moje odczucia, komuś innemu może się bardzo dobrze myje taką pianką. Dla mnie trochę słaba.
Dla relaksu ok, do mycia nie bardzo.
Plusem jest wydajność.
Kilka naciśnięć i można opiankować całe ciało ;) 
Pojemność to 150 ml


W katalogu rodzina ;)



Znacie tę albo inną piankę?
Jak Wam się podobało mycie taką pianką?



sobota, 25 czerwca 2016

Herbatki, herbatki, herbatki - Herbapol, Red Slim Tea, Zioła Mnicha, Verdin Fix

(99.)

Mecze, grille, ciągłe jedzenie....

Ja ostatnio sobie trochę za dużo pozwalam :( moja dieta poszła na bok. Ciągle jest jakaś okazja żeby zjeść coś pysznego, niekoniecznie lekkiego ;) U nas latem dużo urodzin, imprez, no i te ciągłe mecze ;) zawsze coś trzeba na mecz kupić, a po tym wypić i zjeść :)

 U Was też tak jest?

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać jakie herbatki ułatwiają mi strawienie tych wszystkich smakołyków :) 

Pierwsza z nich to ZIOŁA MNICHA




 Łagodna herbata ziołowa, zaleca się ją pić 3 razy dziennie.
Parzymy najlepiej 10 min pod przykryciem.

Kiedy jadłam mniej ;) i kiedy piłam ją faktycznie 3 razy dziennie czułam, że mój brzuch ma lżej. Nie był wzdęty, raczej płaski i czułam się wtedy bardzo dobrze.
Teraz kiedy trochę pozwoliłam sobie z jedzeniem na lewo i prawo nie piję jej już tak regularnie, ale wieczorem przed snem raczej tak i czuję się wtedy lepiej. Mam takie czyste sumienie, że pomogę trochę mojemu brzuszkowi przed nocą ;)

Druga herbatka to VERDIN FIX




Kupiłam, bo chciałam zastąpić ją tabletkami Verdin, jednak uważam, że jest dużo łagodniejsza i nie ma tak wyraźnej ulgi po przejedzeniu jak po tabletkach. Mimo tego lubię ją sobie pić tak po prostu, bo mi smakuje. Przypomina trochę herbatę miętową.


Trzecia herbatka to HERBAPOL - SPALANIE + oczyszczanie





Także pije się ją  3 razy dziennie. Tak jak Zioła Mnicha.
Lubię tę herbatę, jak dla mnie jest łagodna i ułatwia trawienie.
Czy faktycznie spala i oczyszcza?
Kiedy jemy mniej a przy tym lekkie rzeczy, to tak. 

Trzeba się trochę ograniczyć, żeby były efekty :)



Czwarta herbatka ostatnia to RED SLIM TEA



 Najmocniejsza w działaniu z tych wszystkich tu przedstawionych.
Parzy się ją tak samo, 10 min pod przykryciem. Zalewana wrzątkiem.
Jednak NIE WOLNO pić jej codziennie, a tym bardziej 3 razy dziennie.
Ma działanie przeczyszczające.
Pić najlepiej na noc, lub rano na czczo.

Kiedyś była jeszcze mocniejsza, podobno mieli ją wycofać nawet z produkcji. Chyba skład jest łagodniejszy i dlatego została. 
Mimo tego, że ta ma być taka mocna i nie można jej pić za często, to na mnie nie podziałała tak jak bym sobie to wyobrażała. 


Podsumowując:

Co je łączy ?
Parzenie - wszystkie parzy się tak samo około 10 min pod przykryciem. Najlepiej działają kiedy wypija się ciepłe. Zalewamy wrzątkiem.
Ceny wszystkich wahają się od 5 do 10 zł

Chciałabym tu podkreślić, że to wszystko co napisałam to są moje osobiste odczucia. To co zaobserwowałam kiedy je piłam. Dla mnie są łagodne, dla innych mogą być niedobre i nie do wypicia ;)

Kiedyś tak miałam, a teraz wypiję każdą herbatę (bez cukru) oprócz majerankowej i anyżowej (nie mogę znieść tego zapachu).

Oprócz tego na mnie działały bardzo łagodnie, czasami czułam się tylko lżej bez rewolucji, ale na kogoś innego jedna torebka podziała jak na mnie 3, więc ostrożnie z tymi wszystkimi herbatami na odchudzanie, spalanie - żeby nie zrobić sobie krzywdy.

Z głową, ale po grillu wskazana jest taka herbatka wspomagająca :)

Lubicie? 
Pijecie takie lub inne?

Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)




piątek, 24 czerwca 2016

Pasta do głębokiego oczyszczania z liści manuka - Ziaja

(98.)

Cześć,

dzisiaj przychodzę w końcu  do Was z PASTĄ Z LIŚCI MANUKA
Recenzji na jej temat jest wiele, dziś przeczytacie jak sprawdził się u mnie, czyli osoby, która ma skórę suchą i jednocześnie trądzikową.
Zapraszam :) 




Od producenta:
oczyszczanie
skóry normalnej, tłustej, mieszanej

 liście manuka
pasta do głębokiego oczyszczania twarzy
przeciw zaskórnikom 

Głęboko oczyszczający, spłukiwalny produkt w formie pasty. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość. 




Skład:


Opakowanie białe zamykane na "klik", co jest bardzo poręczne, lubię takie tuby na "klik" ;)

 Pojemność 75 ml
Cena: około 6-7 zł




 
 Pastę bardzo łatwo jest wydostać po naciśnięciu :)

Konsystencja:



Biała gęsta pasta, raczej "cierpka" w dotyku. Ma delikatne drobinki, jak peeling.

Co mówię o niej ja:

Kupiłam tę pastę, ponieważ jak wiecie mam cerę z problemami. Czytałam wiele opinii na jej temat, a oprócz tego cena bardzo mnie przyciągnęła. 
Użyłam ją od razu tego samego dnia  jak tylko dostałam paczkę. 

Czułam, że moja skóra jest dogłębnie oczyszczona, cera wydawała mi się jaśniejsza. Byłam pozytywnie zaskoczona, choć faktycznie tak jak czytałam w kilku opiniach wysusza skórę, ale jak dla mnie to normalne działanie w produktach przeciw zaskórnikom i podobnych. 
Kiedy masuje się nią skórę, te małe drobinki myją naszą twarz. 
Bardzo łatwo się ją zmywa, ciepła woda i nie ma problemu z usunięciem jej z twarzy.

A to ja z pastą z liści manuka na twarzy ;)
Bez śmiania się proszę ;)




Dla tego, że moja skóra stała się sucha nie używałam jej często. Mimo tego za każdym razem cera była oczyszczona i świeża, a także jasna.
Nie zauważyłam żeby po niej było mniej niedoskonałości, ale to może dlatego, że nie używałam jej regularnie.  Tylko od czasu do czasu.
Był taki czas całkiem  nie dawno kiedy miałam więcej "gości" a oprócz tego już zaczynał mi się katar i miałam podrażniony nos, wtedy czułam szczypanie na twarzy :( 
Było to do wytrzymania i ten dyskomfort zniknął wraz z umyciem twarzy, ale jednak pojawił się.
Tak więc, jeśli macie bardzo wrażliwą, delikatną cerę to raczej może podrażnić.

W tej chwili mam pół tubki, używam kiedy mam potrzebę mocnego oczyszczenia po całym dniu w upale, np. takim jak dzisiaj :)
Czy kupię ją ponownie?  W promocji za 6 zł chyba tak, dobrze mieć coś w łazience co oczyści moją skórę mocniej. Nie mogę jej do ulubieńców zaliczyć, bo nie zachwyciła na tyle by ją uwielbiać;)

O zapachu nie pisałam, bo  w tej chwili mam katar ;) a nie bardzo go pamiętam, raczej delikatny.


Znacie tę pastę?
Jak u Was zadziałała?

Miłego dnia:)


środa, 22 czerwca 2016

Gąbki do mycia twarzy

(97.)

Witam,

nie wiem jak to się stało, ale złapał mnie wirus, zapewne przez stres związany z obroną pracy.
Kiedy mam zapchany nos, a oprócz tego boli gardło to nie bardzo jest siła na siadanie do komputera i pisanie. Dlatego też wczoraj nie było postu.

Dziś już trochę lepiej dlatego zapraszam na post o GĄBECZKACH :)
 Z Avona ;)
Czy fajne? Czytajcie dalej.


Od producenta:

GĄBECZKI DO MYCIA TWARZY
pomagają skutecznie oczyszczać cerę; przeznaczone do produktów oczyszczających używanych z wodą

zestaw 2 gąbek do twarzy PVA,
średnica 7 cm
cena regularna 15 zł -  w promocji 9,99 zł



Moje wrażenia:

Wyciągam gąbeczki z paczki, którą dostaje od Avona i nie mogę uwierzyć !
Takie twarde? Do mycia twarzy? Co to jest?
Mam się myć styropianem?

Robię fotki,  żeby pokazać  jakie to cudo kupiłam ;) 

jedno z lampą


jedno bez lampy


Tutaj na zdjęciu naciskam,  widać jakie twarde




 No dobra do odważnych świat należy, idę próbować się tym umyć.
Chociaż powiem szczerze, że bałam się, bo moja cera w tym miesiącu nie wygląda najlepiej.

Namaczam ją wodą, a ona co?
Robi się miękka:)




Zrobiła się tak cudownie miękka, że nie potrafię jej porównać do żadnej innej. 
Nie ma nic wspólnego z tymi zwykłymi gąbkami z Biedronki czy jakiejkolwiek drogerii, chociaż dodam, że jest to moja pierwsza taka do mycia twarzy. Może są jakieś inne takie fajne?

Umyłam twarz emulsją o której pisałam TU miałam wrażenie, że skóra jest jeszcze bardziej czysta i świeża.
Tak jakby gąbka podkreśliła działanie emulsji.
Twarz była dokładnie umyta. Moje niedoskonałości nie zostały podrażnione. 
Czułam się bardzo dobrze. Może się wydawać, że to strata pieniędzy na takie zbędne narzędzie, ale jakże ułatwiające zmywanie emulsji z twarzy :) A przy tym czysta i świeża cera :)


Gąbeczki są świetne. Szczerze je polecam.

Używacie takich czasami? Jeśli tak to podajcie nazwy, chętnie wypróbuję :)