piątek, 29 kwietnia 2016

Długi weekend i wielkie pakowanie...

Witajcie :)

Wczoraj postu nie było, bo było wielkie sprzątanie:)
Przeglądanie rzeczy, odkładanie co się już nie przyda, co za duże, co za małe i takie tam ;)

 Cały dzień mi zeszło na tym przeglądaniu rzeczy, w między czasie pranie, wieszanie prania, sprzątanie pracowni, w której już dawno nie byłam :( z braku czasu. Mam nadzieję, ze wkrótce to się zmieni. 
Wczoraj wieczorem padłam  ze zmęczenia i nawet nie przeszkadzało mi to wielkie grzanie żelu o którym pisałam TU ;)

Dzisiaj pakowanie!

Zbliża się długi weekend, jedyny czas kiedy mój mąż ma szanse na jakieś wolne od pracy, bo ostatnio wraca na prawdę późno :( 
Ja jestem z pomorza, a męża mam z południa :) więc jak tylko możemy to jedziemy do jego rodziny :) czyli do Częstochowy :)

Zawsze pakowanie strasznie mnie stresuje i myślę o nim już od tygodnia albo i dłużej. Muszę spakować 4 osoby. Nasuwają się pytania: Jaka będzie pogoda? Czy zabrać dla chłopaków 3 pary spodni czy 4? I czy ciepłe bluzy będą potrzebne? Czy będzie padało? Czy zabrać kalosze? itd. itd.....

Mój mąż zawsze marudzi, że zabieram za dużo, ale wiele razy przydały się te szpargały, które zabrałam. 
Po kilku różnych przygodach zabieram całą apteczkę ze sobą ;) która też zajmuje miejsce.
Kosmetyki dla 4 osób. Chłopaki do tego pakują swoje zabawki, zawsze jest o to wojna i płacz, bo zawsze jest ich za dużo i muszą z czegoś rezygnować :)
Samochód spakowany jest po brzegi. 
Jedyne co dobre to to, że mój młodszy synek zgodził się żeby nie zabierać łóżeczka turystycznego, które tak lubi :)  

Jeszcze do tego cierpię na chorobę lokomocyjną i przeżywam katusze całą drogę. Nie chce brać żadnych tabletek, bo wtedy nie mam siły na nic, jestem przymulona, a jeśli chłopakom coś spadnie, albo trzeba im podać jedzenie to nie mogę spać ;)


 A u Was jak zapowiada się długi weekend??
Też macie takie dylematy przy pakowaniu?
 

Życzę pięknej i ciepłej pogody każdej z Was :)

środa, 27 kwietnia 2016

#Thermal-active #anti-cellulite treatment gel - czyli jak pozbyć się cellulitu ;)

Witajcie!

Dzisiaj przedstawiam Wam żel z Avona, który zagościł u mnie jakiś czas temu.
Czy się polubiliśmy? Zapraszam do czytania :)

Co piszą o nim w katalogu?

SZCZUPLEJSZY WYGLĄD I REDUKCJA CELLULITU
JUŻ PO 4 TYGODNIACH

PODEJMIJ WYZWANIE!
TERMOAKTYWNE SERUM Z L-KARNITYNĄ,
która spala nadmiar tłuszczu w komórkach, natychmiast rozgrzewa, stymulując mikrokrążenie, by przyspieszyć przenikanie substancji aktywnych w głąb skóry.

Dzięki temu serum:

  • REDUKUJE CELLULIT -Redukuje widoczność cellulitu już po 4 tygodniach, wyraźnie wygładzając skórę
  • WYSZCZUPLA - Przyspiesza spalanie tłuszczu i zapobiega jego odkładaniu, by ciało zachwycało jędrniejszym i szczuplejszym wyglądem. 
 Rozgrzewa?
Czyli działa!

SPOSÓB UŻYCIA:
nakładaj po kąpieli na suchą skórę brzucha, pośladków i ud;
jeśli masz wrażliwą skórę, stosuj ok. 30 minut po kąpieli, a efekt rozgrzewania będzie delikatniejszy. 

91 % kobiet potwierdza szczuplejszy wygląd i redukcję cellulitu 



Na opakowaniu:


Konsystencja:

Jest to bezbarwny żel.
W tubie zamykanej na klik. Bardzo wygodne opakowanie.
Pojemność 150 ml
Data ważności: 12M od otwarcia.
Cena: od 16 zł do 39 zł.



 Jakie są moje wrażenia?

Początkowo to był SZOK!!!
Spodziewałam się delikatnego ciepłego uczucia, w sam raz na chłodniejsze dni, a to było straszne! Pierwszy raz użyłam go zaraz po kąpieli, nie czekałam żadne 30 minut, bo nigdy mnie nic z Avona nie uczulało. Wysmarowałam się tym prawie cała, a tu jak zaczęło grzać to czułam się jak po spaleniu na słońcu. Autentycznie miałam wrażenie jak bym wróciłam po całym dniu leżenia na słońcu, a dla osób z jasną karnacją jak moja to nie jest nic miłego.
Ciało nie było ani czerwone, ani specjalnie gorące, więc to nie było uczulenie na kosmetyk :)

Bałam się użyć go kolejny raz.....

ale..... za kilka dni znowu spróbowałam, tym razem nałożyłam dużo mniejszą warstwę i tylko na uda. Nie było już tak źle :)
To uczucie grzania następuje już po kilku sekundach od nałożenia kosmetyku na ciało. I trwa kilka minut.
Po użyciu mniejszej ilości i odczekaniu jakiegoś czasu po kąpieli, dało się wytrzymać. 
Nie używam go tak regularnie jak zalecają, ale mimo tego zauważyłam wygładzenie skóry na udach. Przy takim cellulicie jak ja mam, nie widać żeby od razu zniknął, ale skóra stała się gładsza i to jest duży plus tego serum. Myślę, że przy regularnym stosowaniu efekty są widoczne :) skoro u mnie można zauważyć poprawę przy  stosowaniu średnio 2-3 razy w tygodniu.

Może ten kolejny raz już tak nie grzał, bo kosmetyk zadziałał? Może dlatego, że było go mniej, albo zwyczajnie skóra się przyzwyczaiła. 
Myślę, że warto spróbować dla gładkiej skóry ;) 

Miałyście ten żel? 
Albo podobny? 
Jak wrażenia? 
 


 
 

wtorek, 26 kwietnia 2016

Zmiany zmiany zmiany...... :)

Cześć,

miał być post o kremie do depilacji okolic bikini, ale po jednym użyciu ciężko stwierdzić czy dobry czy zły, więc jeszcze poczeka na następny raz i wtedy coś o nim więcej napiszę ;)

Dziś o zmianach jakie mają nastąpić u mnie, albo już są w trakcie.....

Już od pewnego czasu staram się zmienić swoje nawyki żywieniowe. Ja osoba uzależniona od słodyczy i kawy przestałam jeść je całkowicie i jest mi z tym bardzo ciężko :( czuję się jak na detoksie. Kawę piję tylko jedną rano, bo całkowicie jeszcze nie potrafię zrezygnować z mojego ulubionego dotychczas napoju. 


Pisze o tym dlatego, bo wydaje mi się, że jak upublicznie moje postanowienie to będzie mi łatwiej w nim wytrwać :)

Na śniadanko bakalie (czyli słonecznik i suszona żurawina), banan z jogurtem greckim :) i kilka płatków do chrupania.

Wczoraj było to samo. To też pewien rodzaj słodyczy, ale przynajmniej nie czekolada ;)

Staram się jeść od 1500 kalorii do max 1700. Czasem się udaje a czasem nie ;(
Kawę zamieniłam na herbatki owocowe bez cukru i zieloną herbatę. 
 

Macie jakieś sprawdzone sposoby na wytrwanie w swoim postanowieniu? 
Trzymajcie za mnie kciuki :)

Miłego dnia :)





 

 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

#Książki #Książki Oby tylko starczyło czasu na przeczytanie ich wszystkich :)

Cześć dziewczęta i chłopcy ;)


Tak się obawiałam tego weekendu, a już jest po :) Kilka przedmiotów zaliczonych, nie dostałam, żadnej piątki, ale 4 to jest dobra ocena :) 

Wspominałam już wcześniej, że miał być post o książkach, wtedy aparat się rozładował. Dzisiaj udało mi się sprawnie zrobić kilka fotek dlatego zapraszam jeśli macie ochotę zobaczyć o jakie pozycje powiększyłam swoją biblioteczkę :)

Nie jest ona wcale taka mała, ciągle kupuję, a od kiedy mam dzieci to czasu na czytanie jest mniej, ale ja i tak mam nadzieję, że to się  w końcu zmieni i znajdę czas na poznanie ich zawartości :) 

Kupiłam książki dla siebie, ale też dla mojego synka, którego staram się zarazić czytaniem. I póki co idzie mi bardzo dobrze, bo czyta powoli książki bez obrazków, a jest w pierwszej klasie :)
Cieszy mnie bardzo ten fakt, dlatego, że we wrześniu było nam naprawdę ciężko, kiedy zaczynał swoją przygodę z literkami. Nie miał ochoty ani na poznawanie ich, pisanie a tym bardziej na czytanie. Teraz już jest super :)






Już dawno miałam upatrzone kilka pozycji, ale jak się siada do wybierania i, żeby przesyłka się opłacała, to zawsze się jeszcze coś dorzuci ;) 


Karolcia i Plastusiowy Pamiętnik 

Zupełnie nie pamiętam czy przerabialiśmy te książki w klasach pierwszych, na pewno ich nie czytałam dlatego skusiłam się, bo chętnie nadrobię te lektury, a za chwilę synek będzie je omawiał, więc przydadzą się :)

Zaczęłam czytać Karolcię i uważam, że jest to świetna książka, bardzo dobrze się przy niej bawię :)

Koziołka Matołka, też nie pamiętam :) 
Ma tyle obrazków, że czytam go młodszemu synkowi.


Akademia Pana Kleksa
Chyba wszyscy znają Pana Kleksa :)
Ja nie czytałam tej książki, i dziwię się cały czas jak dzieci w klasie II albo III mogą czytać tak długi tekst?  Wtedy nie dałam rady, ale może teraz mi się uda :)
 
 
Te książki poniżej  kupiłam w TESCO, świetnie się nadają do nauki czytania. 
Jest to specjalna seria książek dla dzieci, które uczą się czytać.




Po przeczytaniu wpisu u Czasem tak jest  
Nabrałam ochoty na przeczytanie WIRUSA Dariusza Bugalskiego. 
Na razie przebrnęłam przez kilka stron, ale coś czuję, że nie będzie się dało czytać tej książki przed snem ;)


 Szukając jednego WIRUSA natknęłam się na drugiego, który też mi się wydał ciekawy.
Zobaczymy jak będzie.




Te książki już od dawna były na mojej liście do kupienia.
Ostatnio potrzebuję motywacji, bo zaczęłam przygodę z odchudzaniem i zdrowym odżywianiem.
Nie ma w nich nic o jedzenie, ale motywacji jest dużo :)  





Te wyżej Pani Reginy Brett i ta poniżej to książki, których nie trzeba czytać od początku do końca. Można do nich zaglądać po prostu od tak, wtedy kiedy ma się taką potrzebę. 
Zawsze się do nich wraca, tak samo jak do Potęgi podświadomości o której już wspominałam TU
Coś więcej o nich napiszę kiedy je dokładniej poznam :) 

 

Ostatnia pozycja  to książka o dziewczynce z autyzmem, która żyła w latach 60tych wtedy, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, że "coś takiego" jest.
 Jak sobie radziła ? Zobaczymy....



Którą z tych książek znacie?
A która Was zaciekawiła? 
Piszcie, będę wiedziała od której mam zacząć :) 





sobota, 23 kwietnia 2016

Znowu #weekend znowu #szkoła

Cześć dziewczęta :)

Dzisiaj tak króciutko, bo zaraz muszę się zbierać i przygotować do szkoły :) Obudziłam się 6:15 i już nie mogłam spać, bo stresowałam się dzisiejszym i jutrzejszym dniem.

Chciałam Wam tylko życzyć miłego weekendu :) Wasze wpisy będę nadrabiała po niedzieli :)

No i mam nadzieję, że też po niedzieli przybędę do Was z nową weną i nowymi postami :)

Życzę pięknej pogody :)

Buziaczki :*


PS. Wy też tak szybko wstałyście? ;)

piątek, 22 kwietnia 2016

TO JUŻ JEST UZALEŻNIENIE OD KREMÓW DO RĄK

Witajcie,

po postach widzę, że większość z Was była w Rossmannie :) 
A ja bardzo się cieszę, że mieszkam w małej miejscowości z dala od drogerii, promocja mnie ominie :)

Za to robiąc jak co miesiąc zakupy w aptece internetowej dla siebie i wszystkich bliskich :) nie mogłam się oprzeć pokusie kupienia kremów do rąk. A kremy oczywiście ZIAJA :)
Gdybym nie była konsultantką Avon to miałabym chyba same kosmetyki Ziaja w swojej łazience :) 

Kiedy widzę, że krem jest w promocji, a do tego na pewno ładnie pachnie, to muszę go kupić :) Chyba wszystkie kremy do rąk ZIAJA ładnie pachną. Więc warto ryzykować i je kolekcjonować jak ja ;) 

Pisałam już o jednym kremie Ziaja, dla przypomnienia TU. 
Zapewne to, że muszę mieć w każdym miejscu domu jeden krem już  wiecie :) w samochodzie i w każdej torebce też :) A do tego mam suchą skórę dłoni, więc zużywam ich bardzo dużo :)

Jakie wybrałam? Zapraszam do zdjęć poniżej:




 Pierwszy do testowania poszedł "kozie mleko"

A reszta czeka na swoją kolej.






Jak się sprawdzą ? Napiszę w postach po przetestowaniu :)

Oprócz kremów skusiłam się jeszcze na mydło w płynie:





Miałyście, któryś z tych produktów?


Miłego dnia :)

czwartek, 21 kwietnia 2016

#NIVEA REPAIR #SZAMPON I #ODŻYWKA

Witajcie,

O nowym szamponie od NIVEA REPAIR & Targeted Care chyba słyszeli już wszyscy. Reklamy w tv bombardują, w internecie także, no i do tego był do testowania. Widziałam, że wiele z Was dostało się do tego testowania, ja się spóźniłam, więc z tej złości, że przeoczyłam testowanie ;) poszłam do Rossmanna i sobie kupiłam! 
A co ! ;)
 Promocja bardzo fajna, więc zakupiłam i szampon i odżywkę.

Wiele już można o nim przeczytać w internecie opinii, więc ja mogę tylko napisać jak sprawdził się u mnie :) Jeśli jesteście ciekawe/i to zapraszam do czytania :)




Co znajdujemy na opakowaniu?

SZAMPON:



SKŁAD:


KONSYSTENCJA: 


Delikatna konsystencja, nie jest za rzadki. Do tego pięknie pachnie! Zapach przypomina typowy dla Nivea :)
Kolor biały w butelce na klik.
Pojemność szamponu to 400 ml. 





ODŻYWKA:
pojemność 200 ml

 SKŁAD: 


Konsystencja odżywki jest nie za gęsta, ale też nie za rzadka. Taka w sam raz, bardzo dobrze rozprowadza się po całości włosów. Pachnie bardzo podobnie do szamponu, specyficznie jak Nivea :)
Już w trakcie zmywania odżywki czuć wyraźną delikatność i wygładzenie włosów.

Moja opinia:

Duet sprawdził się bardzo dobrze. W tej chwili zużyłam pół butelki. Myję głowę tym szamponem każdego dnia. Moje włosy poprawiły swój wygląd na tyle, że odżywki nie muszę używać za każdym razem, a też rozczeszę włosy bez specjalnych trudności. 
Mam tendencję do szybkiego przetłuszczania włosów u nasady, dlatego myję je codziennie, ale nie zauważyłam, żeby po stosowaniu szamponu NIVEA ta przypadłość się nasiliła, więc jestem zadowolona :)

Podoba mi się zapach. Również to, że BARDZO mocno się pieni. Po jego zastosowaniu czuję, że moje włosy są czyste, pachnące i zregenerowane. 

Tak wyglądają moje kłaczki zaraz po umyciu i wysuszeniu:


Co myślicie? Miałyście ten szampon z Nivea? Polubiłyście go?

Miłego popołudnia :)




wtorek, 19 kwietnia 2016

#Ziaja #Tonik #Aloesowy

Witam,

w ten wtorkowy ranek  u nas bardzo wietrznie. Starszy synek w szkole, a młodszy się bawi, więc mam małą chwilkę na post. 

Dzisiaj chciałabym Wam napisać co nieco o toniku z Ziaji. Kupiłam go jakiś czas temu na wyjeździe. Zapomniałam swojego płynu micelarnego, a nie czułam się wystarczająco odświeżona po zmyciu makijażu mleczkiem. Nie chciałam wydać zbyt dużo, bo miał być to produkt tylko  na ten czas kiedy byłam poza domem :) Znalazłam TONIK BIO aloesowy do cery normalnej i suchej z Ziaji. 
I został ze mną na dłużej :) 



Co znajdujemy na opakowaniu ?

aloesowa receptura
sok z liści aloesu
prowitamina B5

* Łagodnie oczyszcza naskórek.
* Doskonale nawilża i tonizuje skórę.
* Wykazuje skuteczne działanie kojące.
* Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów.

NIE ZAWIERA ALKOHOLU

Sposób użycia chyba każdej kobiecie dobrze znany ;)
Skład jest dobrze  widoczny na zdjęciu, więc nie będę go przepisywała. 

Konsystencja wodnista, bezbarwna. Jak tonik :)
Pojemność opakowania 200 ml
Buteleczka na klik, bardzo poręczna.
Koloru zielonego, ale widać ile nam zostało płynu w środku.



Moja opinia:

Tonik sprawdził się bardzo dobrze. Po jego zastosowaniu moja skóra jest oczyszczona, odżywiona i faktycznie tam gdzie miałam niespodzianki złagodził podrażnienia. Delikatnie nawilża i koi.
Sprawia wrażenie, że skóra jest bardziej czysta niż po zwykłym myciu. Stosując go rano skóra łatwiej budzi się do życia :)

Myjąc okolice oczu, nawet delikatnie przecierając oczy nie podrażnił, nie wywołał żadnego nieprzyjemnego pieczenia ani zaczerwienienia. 

Mam suchą skórę, a po przemyciu tym tonikiem nie czułam nieprzyjemnego ściągania.
Uważam, że jest naprawdę dobry, do tego cena też jest całkiem fajna, bo można go kupić za cenę od 5 zł do 6 zł. 
Jedyne co mnie nie zachwyciło to zapach. 
Nie należy do przyjemnych, ale nie utrzymuje się na skórze długo, więc oczyszczam skórę i nakładam krem. Zapach jest dla mnie bardzo ważny, ale tutaj, to uczucie odświeżenia było tak miłe, że przymknęłam na to oko ;) 

Jednak co do zapachu to rzecz indywidualna, bo czytałam na forach bardzo dobre opinie o nim i o tym, że ładnie pachnie. Mnie zapachem nie zauroczył, ale i tak bardzo go polubiłam.

Myślę, że jeżeli znajdę go w dobrej promocji to kupię kolejny raz, tym bardziej, że spokojnie może mi zastąpić płyn micelarny :)



Znacie ten tonik?
Co o nim sądzicie?
Miłego dnia :)

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Próbka Kapsułek do zmywarki

Cześć :)


Od kiedy mam zmywarkę, zastanawiam się jak mogłam bez niej żyć wcześniej. Tylko, że jak nie miałam dzieci to zmywania było mniej....
Bardzo się cieszę, że jest taki wynalazek i, że nie trzeba całymi godzinami stać przy zlewie :)

To, że na stronce everydayme można zamówić próbki to chyba już wiedzą wszyscy :)
Ja jakiś czas temu otrzymałam próbkę kapsułek FAIRY.




W zasadzie nie ma się co dużo rozpisywać, kapsułki powinny dobrze myć naczynia i przy tym ładnie pachnieć. Te takie są, a jeszcze oprócz tego ładnie wyglądają :)




Szybko zużyłam małą próbkę :)
Jednak muszę przyznać, że ja osoba, która wstawia zmywarkę minimum raz dziennie, czasem dwa a jak jest impreza w domu to trzy, nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek. 
Te kapsułki  są bardzo dobre, bo nie trzeba ustawiać na najwyższą temperaturę, a naczynia są domyte. 
Jednak ich cena.... Jak dla mnie przy tej ilości mojego "prania" naczyń nie wystarczyło by mi opakowanie na zbyt długo. A matka dwójki dzieci musi oszczędzać :)

Tak więc podsumowując, kapsułki sprawdziły się bardzo dobrze - POLECAM! 
Szukajcie w promocji ;)



Używałyście?
A może używacie?

Miłego dnia :)

niedziela, 17 kwietnia 2016

WYGRANE BILETY

Cześć :)

Wszyscy piszą, że dziś piękne słońce itd. a u nas od rana był deszcz. Jednak mimo deszczu wybraliśmy się na wycieczkę.
Gdzie ta wycieczka? Zapraszam do czytania....

Początkowo miałam się dziś chwalić jakie książki kupiłam ostatnio, ale mój aparat się rozładował, więc innym razem będzie post o książkach :)

Nie tak dawno zalogowałam się na portalu dla mam mamaklub 
Znalazłam tam wiele fajnych i przydatnych artykułów dla kobiet, które dopiero się spodziewają dziecka jak i dla tych , które już mają pociechy. Oprócz zakładek: inspiracje mam, forum i inne jest jeszcze zakładka KONKURSY :) i to właśnie dzięki tej zakładce wybraliśmy się dziś na wycieczkę do Gdańska :) A konkretnie do Multikina na poranek dla dzieci, bo właśnie na taki poranek dla dzieci wygrałam bilety :)
W naszej sąsiedniej miejscowości też mamy  kino, ale konkurs dotyczył tylko Multikina, więc co tam wysłałam zgłoszenie i nawet nie przypuszczałam, że tak od razu w  tym samym tygodniu mi się uda :) 


Chłopcy byli szczęśliwi!
Trochę się stresowałam młodszym synkiem, bo on jeszcze nie był w kinie, a jest wrażliwy na hałas. Nie było tak źle. Wręcz przeciwnie,  bardzo mu się podobało. Bajka Agi Bagi jest akurat dla takich mniejszych dzieci, więc sprawdziła się bardzo dobrze jako bajka na pierwszy raz w kinie. 
Do tego seans trwał tylko 45 min. 
 
Później jeszcze wypad do galerii i do domu :) 
Jak wracaliśmy to już nie padało, więc na koniec dnia moi chłopcy poszli jeszcze na rower. 

A jak u Was niedziela minęła?
Pozdrawiam :*

 

czwartek, 14 kwietnia 2016

Żel jak ciasto cytrynowe

Cześć,

to już ostatni post o żelach/mleczkach Kamill. Pisałam o nich już TU i TU

Napiszę krótko, ponieważ o pojemności, opisie, konsystencji itp.  pisałam w poprzednich postach.
Tak, więc cytrynowe Kamill pachnie jak ciasto cytrynowe, jest słodkie i przyjemne. Tak samo jak poprzednie nie pieni się za mocno i zapach nie utrzymuje się zbyt długo, ale i tak lubię ten ciastkowy zapach :)

Natomiast oliwkowe? Hmm... sama nie wiem, takie jakieś nijakie. Ani ładne ani brzydkie. Nie przypomina  typowych produktów oliwkowych. Mam masło do ciała i raczej nie jest do niego podobne, a zapach tego masła lubię i to bardzo. Jak powącha się go w butelce to niby zachęca, ale jak już się zacząć nim myć to nie bardzo. Chyba wyląduje u nas w dozowniku do mydła, bo jednak wolę ten Różany i Cytrynowy. A jak już się skończą wszystkie Kamill to są inne żele w kolejce do testowania, więc jeżeli drugi raz nie trafię na taką promocję za 2,50 zł to chyba już ich nie kupię. No może oprócz Różanego ;)







Miłego dnia :)