niedziela, 28 lutego 2016

Współpraca


Witam na moim blogu :)

Z przyjemnością nawiążę współpracę w ramach testowania produktów. Mój blog poświęcam różnym dziedzinom, między innymi kosmetykom, książkom, również książkom dla dzieci, a także produktom z dziedziny kulinarnej i innym.

Serdecznie zapraszam do kontaktu, na wszelkie pytania odpowiem pod adresem: 
 magdaleszcz@gmail.com


Zaufali mi do tej pory:




MONTE Z DODATKAMI CZĘŚĆ 1 - PIERWSZE CHWILE Z MONTE

Witam Was serdecznie,
 pewnie widziałyście/liście na moim profilu FB jakiś czas temu, że dostałam się do testowania MONTE Z DODATKAMI od trnd.pl link. 
Pora na relację z pierwszych wrażeń jakie towarzyszyły mi i moim chłopcom, bo to oni byli głównymi testerami jako pierwsi, chociaż mamusia też nie dała sobie zrobić krzywdy i zjadła jogurcik ;)

Na początku długo się zastanawiałam czy zgłosić się do testowania, bo nie byłam pewna jak to będzie ze zwrotem kosztów. Okazało się, że jest to bardzo proste i pieniążki za pierwszy paragon są już u mnie na koncie, a wszystko nie trwało dłużej niż 1,5 tygodnia :)

Jak tylko dostałam potwierdzenie na poczcie, że udało mi  się zakwalifikować do testowania, następnego dnia pojechaliśmy do sklepu na zakupy. 


 
 Zakupy to była wielka frajda, jednak nie było we wszytkich smakach takiego samego wyboru. Jednych było więcej a innych mniej, ale udało nam się wybrać te 32 potrzebne do testowania. Trochę żałowałam, że nie poczekałam na promocję, bo wtedy mogłabym kupić ich więcej. Kwota jaką trnd zwraca za jogurty to 80 zł, pierwszy raz kupiliśmy 33 jogurty, bo dopiero później doczytałam dokładnie warunki. Ten jeden dodatkowy i tak był dołożony za namową mojego synka :)No trudno, ale z tyloma jogurtami też można mieć niezłą frajdę ;)
Najbardziej się ubawiłam kiedy Pani kasjerka chyba pierwszy raz widząc taką ilość jogurtów i nie wierząc mi na słowo, że są W TAKIEJ SAMEJ CENIE! Wszystkie  kasowała pojedynczo. Na samym końcu, po długich namowach, że to dużo roboty itd... skasowała 5 jogurtów na raz ;) Pani, która stała za nami w kolejce też miała niezłą rozrywkę :)
Dobrze, że tego dnia nigdzie się nie spieszyliśmy :)


 Przyjazd do domu.... Wypakowanie wszystkich MONTE Z DODATKAMI do lodówki i od razu zabieramy się za jedzenie ;))))

Pierwszy jaki zjedliśmy był to MONTE WAFFLE STICKS


 Wszystkie Monte jakie są do wyboru to:
- Zott MONTE Waffle Sticks
- Zott MONTE Choco Flakes
- Zott MONTE Cacao Cookies
- Zott MONTE Choco Balls
- Zott MONTE Capuccino Balls
- Zott MONTE Crunchy
- Zott MONTE Cherry
- Zott MONTE Cookies 
Ich pojemność to 125 g - jak dla mnie jest duży, można się nim spokojnie najeść.

Starszy synek był zachwycony :)
Nie mógł się doczekać i tylko pytał: "Zrobiłaś już zdjęcia? Mogę jeść?"  ;)


Mój młodszy synek zabrał się tylko za groszki, nie dało się go przekonać do spróbowania jogurtu. Chociaż zwykłe MONTE je ze smakiem, pewnie bał się, że będzie to jogurt naturalny... ;)

Od czasu kupienia MONTE tak wyglądają nasze desery, a czasem drugie śniadania...

 

Dzisiaj tylko pierwsze relacje z naszej przygody :)
reszta już niebawem na blogu :)

Lubicie? Próbowaliście już nowych MONTE z dodatkami? Piszcie czy też się dostaliście do testowania :)
Pozdrawiam :)
 

środa, 17 lutego 2016

Paletka Cieni Do Oczu... na każdy dzień...

Witam Was w ten słoneczny dzień :) rano -8 stopni, ale jak jest słońce to jakoś tak więcej się chce, a jak u Was? 

Dzisiaj zaprezentuję cienie do oczu, które kupiłam przy ostatnich zakupach na allegro za super cene 5,99 zł plus oczywiście przesyłka. Bałam się, co to takiego do mnie przyjdzie, no bo za taką cenę..... :) 
Okazało się, że są małej wielkości, ale całkiem fajne.





Jedyne co mogę im zarzucić to słaba pigmentacja, nie są aż tak wyraziste jakby się wydawało na pierwszy rzut oka po otworzeniu opakowania. Jednak na co dzień nadają się jak najbardziej :)

Jak wyglądają po nałożeniu na oczy? O tym innym razem.... 

 I co myślicie?
Dziękuję za komentarze i życzę miłego dnia :)

wtorek, 16 lutego 2016

BIG & MULTIPLIED VOLUME MASCARA OD AVON

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić najnowszą maskarę od AVON i pierwszy test na mnie :) 
Długo się zastanawiałam czy pokazać Wam moje oczka bez makijażu, ale cóż żyje się raz, a podobno pierwszy raz najgorszy;)))


Jest zarówno wielu zwolenników Avona jak i przeciwników, ja osobiście jak już na pewno czytałyście u mnie wcześniej,  należę do tych pierwszych :)

Używałam większości tuszy z Avona. 
Jednak nie lubię wszystkich rodzajów szczoteczek,  dlatego nie na każdy się skusiłam. Tutaj szczoteczka od razu mi się spodobała i wiedziałam, że koniecznie chcę go przetestować ;)

Najpierw trochę o tym jaki on jest....






Producent podaje, że:
Kremowo-żelowa formuła przylega do rzęs, a nie do siebie, intensywnie je pogrubiając bez sklejania.

EFEKT MULTIRZĘS o jakim zawsze marzyłaś!
optyczne pomnożenie - intensywne pogrubienie

Długie włoski dokładnie rozczesują rzęsy i optycznie je pomnażając nawet o 50 %.

Pojemność tuszu to 10 ml, jak dla mnie to dość sporo, bo tusze są po 7 ml a czasem mniej.
Cena w promocji to około 19 zł.




Jak wyszło u mnie? Sami oceńcie....





 Bez tuszu nie mam praktycznie wcale rzęs, a po nałożeniu tuszu jest tak:





Bardzo praktyczna szczoteczka, tuszu nie nabierało się ani za dużo ani za mało. 
Zawsze  przed nałożeniem tuszu nakładam odżywkę, żeby były jeszcze dłuższe, a na koniec je rozdzielam, inną szczoteczką, a po tym igłą ;) 
Tutaj nic nie było potrzebne i efekt był taki jaki chciałam żeby był. 

Oprócz tego jestem zachwycona opakowaniem ;)
Bardzo mi się podoba :)

Niżej zdjęcia z delikatnym makijażem innego dnia...





No i to opakowanie..... śliczne ;)



Co myślicie? Jak wyszło? :)
Tylko szczerze ;)

 


 




sobota, 13 lutego 2016

Planet Spa Część 2 - Peelingi do Ciała

Witam Was w ten pochmurny dzień. 
W taki dzień jak ten zawsze mam strasznego lenia ;) dlatego post nie będzie zbyt długi.
Właśnie w takie dni, kiedy nie chce mi się robić tego wszystkiego co MUSZĘ w domu, dobrze jest zrobić sobie wieczorkiem takie małe domowe Spa.

Przyda nam się do tego Spa dobry peeling, który nada naszej skórze gładkość i jędrność :) 
Bardzo dobrymi peelingami są właśnie peelingi z Avona.

Przedstawiam dzisiaj dwa z nich. 


Pierwszy z nich używam już jakiś czas. Jest to  WYGŁADZAJĄCY PEELING CUKROWY DO CIAŁA. 
Na opakowaniu ma napisane tak:
INDULGENT SPA Ritual with African Shea Butter & Brown Sugar
Jego pojemność to 200 ml, jest to jak dla mnie całkiem sporo, używając go dwa razy w tygodniu wystarczy na bardzo długo :)

Skóra jest po nim bardzo gładka, nie jest za mocny. Jednak by nadać mu intensywności stosuję go czasami na suchą skórę. Na mokre ciało jest delikatny i przyjemny. Bardzo ładnie pachnie. Masło Shea i brązowy cukier to świetne połączenie.



Drugi jaki kupiłam ostatnio to NAWILŻAJĄCY SCRUB DO CIAŁA ZE ŚRÓDZIEMNOMORSKĄ OLIWĄ Z OLIWEK. Skusiłam się na niego, bo bardzo mi się podobał zapach kremu oliwkowego o którym pisałam TU 
Także ma 200 ml pojemności. 



Jego wygląd nie jest zachęcający, za to zapach.... śliczny, delikatny i bardzo jest podobny do kremu oliwkowego. 
Po rozsmarowaniu na ciele nie jest już taki nie ładny ;)


Widziałam na Waszych blogach, że używacie peelingów.
 Te miałyście? Podobały Wam się?


piątek, 12 lutego 2016

Planet Spa od Avon - część 1.

Dziś chciałabym Wam przedstawić krem i masło, które  bardzo lubię z Avona.
Zimą skóra jest narażona na wysuszenie dlatego trzeba o nią dbać ;) 
Moi ulubieńcy z Planet Spa świetnie się nadają do szybkiej regeneracji skóry po kąpieli i nie tylko, bo w ciągu dnia też świetnie się sprawdzają w pielęgnacji skóry rąk.

Oba bardzo szybko się wchłaniają, po kąpieli nie trzeba długo czekać.
Oprócz tego oba bardzo pięknie pachną. Oliwka jest nawilżająca. Mam już drugie opakowanie i kiedy długo używa się innego specyfiku do smarowania ciała można za tym zapachem zatęsknić ;)





Drugi specyfik z Planet Spa to REGENERUJĄCO-UJĘDRNIAJĄCE MASŁO DO CIAŁA Z EKSTRAKTEM KOLUMBIJSKIEJ KAWY. 
Jest napisane na opakowaniu, że to masło, ale muszę przyznać, że miałam już dużo bardziej gęste masła w swoim użytku. Dlatego ja nie nazwałabym tego masłem a jedynie balsamem, co nie zmienia faktu, że jest bardzo fajnym mazidłem :) Szybko się wchłania i też bardzo ładnie pachnie - kolumbijską kawą, nie wiem jak taka pachnie na żywo, z naszą "parzoną" nie ma nic wspólnego ;)
Kończąc to opakowanie zdecydowałam się na zakup drugiego oliwkowego, bo jednak tamten zapach mimo wszystko bardziej mi się podoba. No, ale to rzecz gustu ;)


 Używaliście tych mazidełek do ciała? Znacie? Lubicie? :)

czwartek, 4 lutego 2016

Sowa mądra głowa :)

Dzisiaj Czwartek... Tłusty Czwartek :)
W ten pączkowy dzień chciałabym Was zaprosić do obejrzenia mojej nowej skrzyneczki z nietypowym rozwiązaniem udekorowania :)

Efekt, który wyszedł to dokładnie ten, który sobie wyobrażałam na początku.












 Co myślicie? Piszcie w komentarzach :)
Miłego dnia życzę :)